Pozwolę sobie niniejszy tekst zacząć od uwagi językowej. Jest takie pojęcie w języku geopolityków, na dźwięk którego dostaję alergii: „lewar” i pochodzący odeń czasownik „lewarować”. Nie chodzi przy tym o samą koncepcję, lecz o skojarzenie z warsztatem samochodowym. Mamy właściwe słowo i proponuję go używać na opisanie interesującego nas zjawiska. To czasownik „równoważyć”. Niniejszy tekst będzie dotyczył idei równoważenia w stosunkach międzynarodowych. Konkretnie zaś możliwości równoważenia cudzych wpływów lub potęgi za pomocą orientacji na Chiny.
Gdy rozmawiam o polityce zagranicznej Polski z osobami używającymi terminów „lewarowanie” lub „równoważenie”, to szybko pojawia się konstatacja, że polityka tego typu jest poza możliwościami naszej elity politycznej. Niestety, to prawda. Kierujący naszą polityką zagraniczną prostaczkowie pojmują ją jako projekcję etyki. Czyli trzymamy z „dobrymi” przeciw „złym”. Trzymamy z demokracjami przeciwko państwom autorytarnym, z państwami broniącymi judeochrześcijaństwa przeciwko prawosławiu i islamowi etc. Władzę nad polityką zagraniczną Polski ma ten, kto za pomocą mediów wytworzy przekonanie o tym, komu w świecie przypada rola dobrego, a komu – złego. Z tej perspektywy zasada równoważenia wydaje się makiaweliczna i nieetyczna, gdyż równoważenie nadmiernych wpływów „dobrego” mocarstwa za pomocą kontaktów ze „złym mocarstwem” zdaje się być nieprzyzwoite. Mimo to zapytuję: Czy Polska powinna wykorzystywać Chiny do równoważenia nadmiernego uzależnienia od Waszyngtonu i Berlino-Brukseli? Czy inne państwa próbowały z powodzeniem podobnej techniki?
Zwrot Pakistanu
Przez wiele dziesięcioleci Pakistan był związany ścisłym sojuszem ze Stanami Zjednoczonymi, ponieważ obydwie strony miały wspólnych wrogów. Był to Związek Sowiecki, który dążąc do otwarcia dla siebie dostępu do Oceanu Indyjskiego, rozpoczął interwencję w Afganistanie. Po ewentualnym ujarzmieniu tego państwa naturalnym kierunkiem stawał się Pakistan z wielkim portem w Karaczi. Poza tym dla obydwu państw problemem były Indie. Dla Waszyngtonu państwo to było chwiejne, kupujące sowiecką broń, która może była nieco gorsza od amerykańskiej, lecz kilkakrotnie tańsza. Dla Karaczi (a od roku 1966 Islamabadu, dokąd przeniesiono stolicę Pakistanu) Indie były śmiertelnym wrogiem. W wyniku kilku wojen Delhi doprowadziło do odłączenia od Pakistanu tzw. Pakistanu Wschodniego, przekształcając go w niepodległy Bangladesz, a granica w Kaszmirze pozostawała (i pozostaje) skrajnie niestabilna. Dla USA Pakistan był cennym sojusznikiem, któremu Amerykanie pomagali finansowo i sprzedawali broń.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
