W pierwszych miesiącach swojego pontyfikatu Leon XIV wzbudzał sporą sensację takimi działaniami jak pobłogosławienie bryły lodu, wpuszczenie do Watykanu pielgrzymów LGBT czy ogłoszenie dokumentu o tytułach dla Matki Bożej, odrzucającego tytuł „Współodkupicielki”. Nie były to jednak jego decyzje. Chodziło o wydarzenia zaplanowane znacznie wcześniej. Wielu dziennikarzy tłumaczyło papieża, przekonując, że chce odciąć się od dziedzictwa papieża Franciszka, tylko nie miał po temu jeszcze możliwości. Dlatego, ich zdaniem, jeżeli czegoś u Leona brakuje, to jedynie decyzyjności, która miałaby przyjść z czasem. Rzecz w tym, że czas mija, a decyzji tego rodzaju po prostu nie ma. Wprost przeciwnie, zapadają dokładnie odwrotne, a dodatkowo na jaw wychodzą fakty, które jeszcze silniej plasują Leona w zgodności z Franciszkiem.
W połowie marca wielkie zdziwienie internautów na całym świecie wywołała publikacja archiwalnych zdjęć Roberta Prevosta związanych z jego posługą w Ameryce Południowej. W 1995 r. augustianin uczestniczył w sympozjum dotyczącym myśli ojców Kościoła w Brazylii. Jak to w tym regionie, rzecz dotyczyła m.in. ekologii oraz podejścia do rdzennych kultur indiańskich. Na fotografiach widać ludzi zgromadzonych w jakimś ogrodzie. Klęczą na ziemi, jest wśród nich o. Prevost. W centrum znajduje się grupa Indian, którzy wykonują jakieś niesprecyzowane gesty. Pod zdjęciem widnieje napis: „Celebracja rytu Pachamamy (matki ziemi), który jest rytem rolnym praktykowanym w kulturze Andów Południowych w Peru i Boliwii”. Trudno po tylu latach ocenić w pełni kontekst tego wydarzenia. Z pewną dozą dobrej woli możemy założyć, że Prevost był tylko biernym uczestnikiem lokalnych zwyczajów, które zakładały próby włączania elementów indiańskiej tradycji w kult katolicki: ot, pojawił się na konferencji i robił po prostu to, co wszyscy, uznając, że tak trzeba.
Nie usuwa to jednak zasadniczego problemu, to znaczy pogańskich konotacji kultu matki ziemi. Do dzisiaj zdarza się, że Pachamamie, rozumianej jako demoniczna bogini ziemi, składa się ofiary z ludzi… Udział o. Prevosta w „rycie Pachamamy” może znamionować jego niefrasobliwość w kwestii dialogu międzyreligijnego, która była immanentną cechą papieża Franciszka. Wszyscy pamiętamy obnoszenie figurek Pachamamy ulicami Rzymu w 2019 r. W przypadku Jorge Maria Bergoglia ta pobłażliwość wobec indiańskich kultów wiązała się też z ogólnym liberalnym stanowiskiem względem religii niekatolickich. Franciszek twierdził nawet, że mogą prowadzić do Boga. Leon na razie nie wygłosił takich dziwacznych tez, ale z drugiej strony nigdy ich nie potępił, a podczas pielgrzymki na Bliski Wschód wychwalał modlitwy, które płyną od muzułmanów w kierunku nieba…
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
