W debacie publicznej coraz częściej pojawia się kwestia wprowadzenia ograniczenia korzystania przez nieletnich z portali społecznościowych bądź nawet internetu w ogóle. Niedawno minister edukacji narodowej Barbara Nowacka zapowiedziała, że resort edukacji we współpracy z Ministerstwem Cyfryzacji przygotowuje projekty ustaw ograniczające dostęp niepełnoletnich do portali społecznościowych, które – jej zdaniem – wpływają na dekoncentrację i niepożądane zachowania wśród dzieci i młodzieży.
Jak przekazała Nowacka, nowe zasady – o ile zostaną przyjęte – mogłyby obowiązywać już od 1 września 2026 r., jeśli zostaną powiązane z projektem Koalicji Obywatelskiej. W przeciwnym razie procedura może trwać dłużej.
Falstart unijnej aplikacji
Również Unia Europejska pracuje nad mechanizmem kontroli dostępu dzieci do treści w internecie. Ma w tym pomóc specjalna aplikacja do weryfikacji wieku użytkownika. Niedawno program przeszedł pierwsze testy. Ich wyniki okazały się fatalne dla twórców narzędzia.
Eksperci i zwykli użytkownicy internetu wykazali, że ograniczenia w dostępie wprowadzane prze aplikację można w łatwy i szybki sposób obejść. Co gorsza, nie potrzeba do tego żadnej specjalistycznej wiedzy informatycznej.
Media opisują przypadek jako „modelowy przykład źle zaprojektowanego bezpieczeństwa”. Według informatyków, problem nie tkwi w jednym zastosowanym rozwiązaniu, ale w całej architekturze systemu, która opierała się na zaufaniu do danych łatwych do sfałszowania lub przechwycenia. W praktyce dawało to dzieciom i nastolatkom możliwość uzyskania dostępu do treści przeznaczonych dla dorosłych.
Przeciwnicy rozwiązania od początku wskazywali, że trudno będzie połączyć rozwiązania dotyczące bezpieczeństwa nieletnich w sieci z ochroną prywatności. Unijna aplikacja miała bowiem zbierać dane dotyczące wieku i innych danych wrażliwych, które mógłby stać się łupem hakerów.
Czytaj też:
"Od 1 września 2026 roku". Projekt Polski 2050 wprowadza nowy zakaz w krajuCzytaj też:
Zakaz mediów społecznościowych? RPO zabrał głos
