W czwartek w Gdańsku rozpoczęła się Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy, która potrwa do piątku. Mimo, że organizatorami wydarzenia są Polska i Ukraina, to w wydarzeniu udziału nie wzięli Wołodymyr Zełenski oraz Karol Nawrocki. Pierwszy z prezydentów odwołał swój przyjazd po tym, jak został mu odebrany Order Orła Białego. Z kolei polski przywódca w ogóle nie otrzymał zaproszenia.
Niemiecki "Die Tageszeitung" uważa, że Zełenski podjął dobrą decyzję, nie pojawiając się w Gdańsku. Zdaniem autora komentarza, jego przyjazd mógłby zaostrzyć spór z Polską.
"Gospodarzem konferencji będzie polski premier Donald Tusk, a u jego boku stanie ukraińska premier Julija Swyrydenko. To, że Zełenskiego nie ma, nie musi więc być koniecznie odebrane jako zniewaga, ale mimo wszystko jest to coś nowego" – pisze Bernhard Clasen.
Dziennikarz przypomniał powody wybuchu największego kryzysu polsko-ukraińskiego w ostatnich latach, a więc nadanie przez Zełenskiego jednostce wojskowej imienia "Bohaterów UPA". Clasen wskazuje jednoznacznie, że ta decyzja jest niezrozumiała. Ukraiński przywódca powinien był bowiem wiedzieć, że "takie uhonorowanie nie spotka się w Polsce z przychylnością".
"Wizyta Zełenskiego w Polsce mogłaby w tej chwili tylko jeszcze bardziej zaostrzyć spór. Być może doprowadziłaby nawet do fiaska całej konferencji" – wskazuje.
Konferencja w Gdańsku
Polska jest tegorocznym gospodarzem Ukraine Recovery Conference (URC 2026). To doroczne spotkanie przywódców państw wspierających Ukrainę oraz ministrów, inwestorów i przedstawicieli firm zainteresowanych inwestowaniem w odbudowę Ukrainy.
Celem konferencji jest mobilizacja i skoordynowanie działań służących odbudowie kraju. W poprzednich latach Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy odbywała się w: Rzymie, Berlinie, Londynie i Lugano.
Ukraińskiej delegacji przewodniczy premier tego kraju Julia Swyrydenko.
Czytaj też:
Kolejni politycy PiS oddają ukraińskie odznaczenia. "Gest solidarności"Czytaj też:
Trump zmienia ton wobec Zełenskiego. "Radzi sobie całkiem dobrze"
