Nawrockiego próbowano otruć? Hołownia: Totalne banialuki

Nawrockiego próbowano otruć? Hołownia: Totalne banialuki

Dodano: 
Szymon Hołownia
Szymon Hołownia Źródło: PAP / Tomasz Gzell
Od kilku dni krążą spekulacje na temat tego, czy w trakcie ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej Karol Nawrocki mógł paść ofiarą próby otrucia. Tymczasem Szymon Hołownia wyśmiewa takie teorie.

W książce prof. Andrzeja Nowaka pt. "Skąd się wziął Karol Nawrocki?", która jest wywiadem-rzeką z prezydentem, opisano niebezpieczną sytuację z kampanii wyborczej. Po spotkaniu z wyborcami w Ząbkowicach Śląskich, do którego doszło 15 maja 2025 r., stan zdrowia Nawrockiego gwałtownie się pogorszył. – Jakby ktoś wyłączył mi organizm – relacjonował w książce prezydent. Jak dodał, poprosił współpracowników o pomoc w dotarciu do autokaru. Przyznał, że po odzyskaniu świadomości nie pamiętał przebiegu zdarzenia. Współpracownicy mówili o silnych wymiotach i drgawkach. Jeden z nich stwierdził nawet, że był przekonany, iż Nawrocki nie przeżyje.

Pojawiły się sugestie, że mogła to być próba otrucia. – Od początku kampanii słyszałem od ochrony różne ostrzeżenia, np., że nie powinienem całować kobiet w rękę, że to może być sposób, żeby mnie podtruć, że poruszam się po bardzo wąskiej linii ryzyka i że prędzej czy później coś takiego może się wydarzyć – powiedział Nawrocki.

Hołownia wyśmiewa spekulacje

Tymczasem były marszałek Sejmu Szymon Hołownia wyśmiał spekulacje na temat możliwości otrucia Nawrockiego. Stwierdził, że uważa je za "jakieś totalne banialuki".

– Po co takie rzeczy opowiadać? No przecież jeżeli by było zatrucie… Byłem dwa razy kandydatem w wyborach prezydenckich. Wiem, jak w to się gra – powiedział Hołownia.

Jego zdaniem, gdyby naprawdę doszło do próby otrucia Nawrockiego, wtedy jego sztab zawiadomiłby służby i zabezpieczył ślady. Hołownia uważa, że w trakcie tysięcy spotkań z ludźmi absolutnie normalnym jest, że można zarazić się jakimś wirusem.

– Naprawdę nie wiem, po co takie rzeczy dzisiaj wyciągać. To znaczy, jeżeli to był rzeczywiście faktor w kampanii i ma być to coś więcej niż opowieść na polityczny sezon ogórkowy, która ma przeholować jakoś mit niezwyciężonego prezydenta... Tylko po co mu to jest potrzebne? On i tak ma zaufanie ludzi i tak jest politykiem, który dzisiaj karty rozdaje. Ja to uważam za jakieś totalne banialuki. Gdyby było inaczej, to mielibyśmy z tego naprawdę grubą aferę, bo powinniśmy mieć – skwitował.

Czytaj też:
"Zamach stanu". Prokuratura podjęła decyzję w głośnej sprawie

Czytaj też:
Hołownia z nową funkcją? "Chodzi o jego większe zaangażowanie"

Opracował: Marcin Bugaj
Źródło: Wirtualna Polska
Czytaj także