Rosja zaatakuje Polskę? Kreml reaguje na doniesienia medialne

Rosja zaatakuje Polskę? Kreml reaguje na doniesienia medialne

Dodano: 
Prezydent Rosji Władimir Putin i rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow
Prezydent Rosji Władimir Putin i rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow Źródło: PAP/EPA
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odniósł się do publikacji mediów dotyczących możliwej rosyjskiej prowokacji wobec Polski.

Odrzucił pojawiające się doniesienia, określając je mianem "straszaków" i elementu kampanii mającej demonizować Rosję. – Bardzo dużo publikuje się straszaków na temat Federacji Rosyjskiej – powiedział Pieskow, cytowany przez agencję RIA Nowosti. Jak dodał, podobne publikacje mają być częścią szeroko zakrojonej kampanii informacyjnej prowadzonej przeciwko Rosji. – To element demonizacji naszego kraju, który jest stale wykorzystywany przez zachodnie media – stwierdził rzecznik Kremla.

Seria publikacji o możliwej prowokacji

Wypowiedź Pieskowa pojawiła się po serii publikacji dotyczących możliwych działań Rosji wobec Polski i państw bałtyckich. 30 czerwca Onet opublikował tekst Witolda Jurasza, który – powołując się na pięć źródeł – informował, że nie można wykluczyć, iż przedmiotem ewentualnych działań zaczepnych Rosji może być również Polska.

Jak zaznaczono, nie chodzi o scenariusz pełnoskalowej wojny, lecz o ograniczoną militarną prowokację. "Co kluczowe, według naszych rozmówców nie chodzi o klasyczną wojnę z pełnoskalową rosyjską inwazją na nasz kraj, ale – jeśli w ogóle – o ograniczoną w skali militarną prowokację" – napisano w publikacji. Według Onetu informacje o takim ryzyku miały pochodzić od kierownictwa polskich służb specjalnych, które twierdziło, że NATO dysponuje danymi wywiadowczymi na ten temat. Informację miał następnie potwierdzić ambasador jednego z kluczowych sojuszników Polski w NATO.

Ostrzeżenia z USA

3 lipca sprawę opisał brytyjski "The Telegraph", który poinformował, że Stany Zjednoczone ostrzegły Polskę przed możliwością rosyjskiej prowokacji mającej sprawdzić determinację NATO. Według gazety rozważane scenariusze obejmują ataki rakietowe lub dronowe na infrastrukturę krytyczną, działania hybrydowe przy granicy oraz ograniczone wtargnięcie rosyjskich lub białoruskich żołnierzy na terytorium Polski.

Dziennik podał również, że Rosja mogłaby następnie próbować przedstawić prowokację jako działanie Ukrainy. Według publikacji ewentualne działania mogłyby zostać przeprowadzone z obwodu królewieckiego lub z terytorium Białorusi. "The Guardian", powołując się na źródła wywiadowcze, również informował o możliwości rosyjskich prowokacji wymierzonych w Polskę lub państwa bałtyckie. W tym przypadku również podkreślano, że chodzi o działania hybrydowe, a nie pełnoskalową inwazję.

Reakcja polskich władz

Do doniesień odnieśli się przedstawiciele polskiego rządu. Premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej w Warszawie powiedział, że Polska musi być przygotowana na możliwe rosyjskie prowokacje w najbliższych miesiącach. Jak podkreślił, sytuacja bezpieczeństwa w regionie pozostaje napięta, a Rosja może próbować destabilizować sytuację zarówno w Polsce, jak i w innych państwach Europy Środkowo-Wschodniej.

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zwrócił się do Władimira Putina słowami: – Wiemy, co planujesz. Nie rób tego. Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił natomiast: – Wszystkie te informacje traktujemy bardzo poważnie.

Czytaj też:
Kosiniak-Kamysz: Zleciłem odtajnienie donacji dla Ukrainy
Czytaj też:
"Zdrada polskich interesów". Zajączkowska-Hernik grzmi ws. pocisków Patriot

Źródło: Onet.pl / DoRzeczy.pl
Czytaj także