Dziennik podaje, że celem prowokacji ma być sprawdzenie gotowości NATO do adekwatnej odpowiedzi. Możliwe scenariusze obejmują ataki dronów lub rakiet na krytyczną infrastrukturę Polski, a także penetrację kraju przez rosyjskie lub białoruskie siły zbrojne – niewielką inwazję lądową żołnierzy rosyjskich przez wschodnią flankę NATO.
Z kolei polskie służby wywiadowcze mówią o ataku na obiekty energetyczne lub symulowany atak lotniczy, który zmusiłby polskie wojsko do uruchomienia systemów obrony powietrznej. Rozważany jest również scenariusz tzw. ataku hybrydowego w rejonie przygranicznym.
Według ekspertów, w ostatnim przypadku Rosja może próbować tłumaczyć całą sytuację przypadkiem, błędem nawigacji GPS lub akcją ratunkową np. rzekomego rozbitego śmigłowca.
– Rosja liczy na to, że w takiej sytuacji zamiast otwierać ogień do rosyjskich lub białoruskich żołnierzy, Polska będzie zmuszona do negocjacji z Rosją lub Białorusią, zamiast reagować siłą – powiedziało źródło.
Należy zauważyć, że zaprzestanie wsparcia Zachodu dla Ukrainy może być głównym żądaniem Rosji w takich negocjacjach w zamian za wycofanie się z Polski.
Kolejne ostrzeżenia
NIedawno "The Guardian" pisał o ustaleniach łotewskiego wywiadu. Zaznacza, że sprawa nie dotyczy zbrojnej inwazji, tylko raczej działań hybrydowych takich jak ataki rakietowe bądź wykorzystanie dronów.
Brytyjska gazeta przywołuje ponadto wypowiedź ważnego polityka z innego państwa NATO, który ocenia, że Putin planuje jakieś działania wymierzone w państwa bałtyckie, by sprawdzić wiarygodność USA – najważniejszego członka Sojuszu. Zagrożone jego zdaniem są Litw, Łotwa i Estonia.
Dziennik cytuje też Donalda Tuska, który w ostatnim czasie przestrzegał przed niestabilną sytuacją międzynarodową.
Czytaj też:
Miedwiediew grozi krajowi NATO. "Znalazł się na rosyjskiej liście potencjalnych celów"
Czytaj też:
Co dałaby Polsce stała obecność wojsk USA? Były wiceszef MON wyjaśnia
