Do konfrontacji doszło w poniedziałek (17 sierpnia), gdy Holmes pytała Trumpa, czy przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un zwrócił się do niego o ograniczenie wspólnych ćwiczeń wojskowych USA i Korei Południowej.
Trump, który wcześniej zapowiedział zmniejszenie skali tych ćwiczeń, przerwał dziennikarce i powiedział m.in.: "Cicho, cicho, cicho. Jesteś bardzo niegrzeczna" oraz "Jesteś głośną, hałaśliwą osobą, bądź cicho".
Wcześniej Holmes zapytała prezydenta o wypowiedź demokratycznego senatora z Georgii Jona Ossoffa, który zarzucił Trumpowi, że zamiast zajmować się sprawowaniem urzędu chce budować salę balową i podróżować z pracowniczką Białego Domu Natalie Harp.
Trump nie odpowiedział bezpośrednio na pytanie, lecz zaatakował Ossoffa, nazywając go m.in. "sobowtórem Pee-wee Hermana", bohatera amerykańskiej komedii familijnej z 1985 roku.
Trump kazał dziennikarce CNN milczeć. Biały Dom poszedł o krok dalej
Po wymianie zdań z dziennikarką konto Białego Domu Rapid Response opublikowało w mediach społecznościowych nagranie z jej pytaniem i skierowało pod jej adresem personalne zarzuty. W jednym z wpisów zasugerowano nawet, że jej dzieci będą w przyszłości wstydzić się za zachowanie matki.
CNN stanęła w obronie swojej korespondentki. Stacja określiła Holmes jako jedną z najbardziej szanowanych i doświadczonych dziennikarek relacjonujących wydarzenia w Białym Domu. Podkreśliła, że zadała prezydentowi "trudne, istotne i ważne dla opinii publicznej pytanie", a personalne ataki na dziennikarzy za wykonywanie ich pracy są sprzeczne z zasadami wolnej prasy.
Poniedziałkowe wystąpienie jest kolejnym przypadkiem ostrej konfrontacji Trumpa z przedstawicielami nieprzychylnych prezydentowi mediów w USA.
Czytaj też:
"Jest pani albo głupia, albo nieuczciwa". Trump wyszedł z telewizyjnego studia
