Chodzi o utrzymywanie przez Warszawę embarga na import niektórych produktów rolnych.
Jak przekazał podczas czwartkowej konferencji prasowej rzecznik Komisji Europejskiej Olof Gill, UE może wszcząć przeciwko Warszawie procedurę o naruszenie prawa unijnego. Jako przyczynę wskazał utrzymywanie przez Polskę, Słowację i Węgry zakazu importu wybranych produktów rolnych z Ukrainy.
– Nie wykluczamy możliwości, że w pewnym momencie konieczne będą dodatkowe kroki, ale na tym etapie kontynuujemy nasze zaangażowanie (w rozmowy) i tak na razie pozostanie – powiedział Gill.
Zajączkowska-Hernik: Niemcy i Bruksela już nawet nie udają, że działają przeciwko Polsce
Do sytuacji odniosła się w mediach społecznościowych europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik.
"Co za bezczelność! Komisja Europejska grozi Polsce wszczęciem procedury i karami jeśli nie otworzymy granicy na wszystkie produkty rolne z Ukrainy!" – napisała deputowana do PE.
Zajączkowska-Hernik zwróciła uwagę, że "Komisja von der Leyen, zamiast reprezentować interesy państwa członkowskiego, jakim jest Polska, w pełni staje po stronie państwa spoza UE i szantażem chce na nas wymusić działanie szkodliwe wobec rolnictwa". "Odlot" – dodała.
Jak oceniła europosłanka Konfederacji, "Niemcy i Bruksela już nawet nie udają, że działają przeciwko Polsce w imię interesów ukraińskich".
"Przecież niedawno przekonaliśmy się jakie konsekwencje to niesie – gdy rząd Morawieckiego w pełni otworzył nasze granice na produkty rolne z Ukrainy, wyrządzono szkody krajowym producentom i konsumentom. Teraz eurokraci skandalicznym szantażem próbują wymusić to na nas ponownie!" – czytamy we wpisie deputowanej do PE.
Europosłanka Konfederacji: Premier Tusk bredzi
Gorzkie słowa padły również pod adresem szefa rządu. "Premier Tuska bredzi coś o tym, że 'podejmował twarde decyzje, gdy trzeba było bronić polskiego rolnika przed nadmiernym importem towarów z Ukrainy'. Takie to były 'twarde' decyzje, że rząd Tuska zgodził się na nową umowę handlową UE-Ukraina przez co zwiększono bezcłowe kontyngenty na import ukraińskich towarów, które nie muszą spełniać unijnych norm aż do 2028 roku!" – napisała Zajączkowska-Hernik. "Do tego czasu Ukraina może eksportować do nas produkty rolne zawierające niedozwolone i od lat niestosowane w UE pestycydy oraz substancje chemiczne. Mamy do czynienia nie tylko ze skrajnie nierówną konkurencją, ale też z zagrożeniem dla zdrowia polskich obywateli" – dodała.
"Nie powinno być w ogóle mowy o zniesieniu embarga na wszystkie produkty rolne z Ukrainy! W polskie rolnictwo uderza umowa z Mercosur oraz umowa UE-Ukraina, a teraz miałby nadejść kolejny cios?! Tylko władza, której zależy na szkodzeniu polskiemu rolnictwu i konsumentom, może się na coś takiego godzić. Mało tego – należy wyjść z inicjatywą obrony polskiego rynku i przywrócić kontyngenty sprzed wojny!" – napisała Zajączkowska-Hernik.
"Ochrona polskiej wsi przed zalewem produktów rolno-spożywczych z zewnątrz i dbanie o bezpieczeństwo żywnościowe Polaków – to jest działanie zgodne z polską racją stanu! Jeśli się zgadzacie, proszę o podawanie dalej!" – dodała.
Czytaj też:
"Wszyscy won!". Zajączkowska-Hernik odpowiada na insynuacje Gasiuk-Pihowicz Czytaj też:
"Wszyscy do wymiany". Zajączkowska-Hernik: Oto 11 lipca w wykonaniu naszych "elit"
