We wtorek rząd przyjął projekt noweli regulującej najem krótkoterminowy. Rozwiązania zostały przygotowane przez Ministerstwo Sportu i Turystyki. Według pierwotnej wersji, władze lokalne mogły wprowadzać na terenie gminy strefy, gdzie będzie obowiązywał zakaz prowadzenia najmu krótkoterminowego. Jedna k po interwencji szefa resortu Jakuba Rudnickiego, zapis ten wycofano.
Projekt budzi w rządzie mieszane uczucia. Szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że nowe przepisy "zwiększą poziom bezpieczeństwa turystów i mieszkańców". Polityk dodał również, że "chęć odróżnienia się w koalicji nie powinna przysłaniać współpracy dla dobra przedsiębiorców i zwykłych mieszkańców".
Ostre słowa Pełczyńskiej-Nałęcz
Do kogo mogła odnosić się sugestia polityka ludowców mówiąca o "chęci odróżniania w koalicji"? Najprawdopodobniej do liderki Polski 2050 Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Minister funduszy i polityki regionalnej nie ukrywa, że jest mocno rozczarowana zaproponowanymi przez resort sportu i turystyki rozwiązaniami.
"Panie Premierze, dla dobra mieszkańców i zwykłych ludzi bardzo chcę i jestem gotowa współpracować. Siadłam do rozmów z Pana Ministrem, w części spraw wypracowaliśmy kompromis. Niestety rozmowy zerwano, a na rząd wjechała ustawa, którą wszyscy zobaczyli wczoraj" – napisała na swoim koncie na platformie X, bezpośrednio komentując wspomniany wcześniej wpis Kosiniaka-Kamysza.
Polityk określiła projekt jako "najgorszą ustawą, jaka wyszła z rządu".Zapowiedziała także złożenie odpowiednich poprawek, które przywrócą wykreślone przez Rudnickiego zapisy.
"Zgłosimy poprawki do tego projektu dające prawa samorządom do wprowadzania stref wolnych od airbnb. Oraz dające ludziom prawo do decydowania czy mają hotel/burdel za ścianą. Poprzyjmy je wspólnie" – wskazała Pełczyńska-Nałęcz.
Czytaj też:
Petru poza nową partią. "Chcę poszerzać, nie zwężać"
Czytaj też:
Koalicjant odpowiada Pełczyńskiej-Nałęcz. "Rozwiązania opresyjne"
