Sejmowa Komisja Zdrowia przyjęła sprawozdanie podkomisji w sprawie projektów poselskich dotyczących polityki antyalkoholowej. Za projekt wiodący przyjęto projekt Lewicy, który został uzupełniony o część propozycji z projektu Polski2050. Projekt z poprawkami przeszedł do drugiego czytania.
Restrykcyjne projekty ustaw Lewicy i Polski 2050
Projekt Lewicy całkowicie zakazuje reklamy wszystkich napojów alkoholowych, w tym piwa, a także zakazuje sprzedaży alkoholu na stacjach paliw i w godzinach nocnych na terenie całego kraju. Z kolei drugi projekt – przygotowany przez posłów Polski 2050 – również całkowicie zakazuje reklamy alkoholu, a ponadto przyznaje gminom większe uprawnienia do wprowadzania godzinowego zakazu sprzedaży alkoholu i podnosi opłaty za uzyskanie zezwolenia na sprzedaż alkoholu. W projektach "zaszyto" również zastanawiające zapisy, np. eliminujący całą kategorię piwa ze sprzedaży w małych sklepach. Jednak różnica między projektami w gruncie rzeczy jest jedna, ale zasadnicza. Projekt Polski 2050 zakazuje bowiem reklamy także napojów bezalkoholowych, w tym piwa zero procent.
Projekty Lewicy i Polski 2050 wpłynęły do Sejmu we wrześniu 2025 roku. Po pierwszym czytaniu – w styczniu 2026 – oba projekty zostały skierowane do prac w Komisji Zdrowia, a następnie w podkomisji.
W projekcie ustawy słowo "bezalkoholowe" i jego odmiany pojawiają się 36 razy, "piwo" 26 razy, a "wódka" jeden raz.
Kowalski: Ordynarny lobbing
Janusz Kowalski, poseł niezrzeszony, w rozmowie z DoRzeczy.pl, komentując projekty ustaw dotyczących tzw. polityki antyalkoholowej, przypomniał, że jako wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi w rządzie PiS, nadzorował Departament Rynków Rolnych i nadzorował cały sektor produkcji alkoholi w Polsce.
– W związku z tym byłem zawsze zwolennikiem tego, żeby zachować w polityce polskiego państwa względem przemysłu spirytusowego i przemysłu browarnianego zdrowy rozsądek. Pamiętając o tym, że rolnicy dostarczają surowce, m.in. dla przemysłu browarniczego, chociażby Lubelszczyzna jest zagłębiem – podkreślił.
Poseł ocenił, że "uderzanie w którąś z tych branż, naruszanie pewnego wieloletniego konsensusu pomiędzy tymi dwoma sektorami, spowodowałoby gigantyczne perturbacje, szczególnie dla rolników, którzy dostarczają chmiel, czy jabłka do produkcji piw smakowych, czy przede wszystkim chronić miejsca – kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy – w przemyśle browarnianym, który ma gigantyczne problemy od wielu lat".
– Wiele miesięcy temu z mównicy sejmowej mówiłem o ordynarnym lobbingu, za którym stoi być może jedna z fundacji, która bardzo uaktywniła się kampanią dotyczącą piw bezalkoholowych, a sami posłowie Polski 2050 i Lewicy, którzy prezentowali swoje projekty, kompletnie nie znali ich zapisów – ocenił.
Przyjęcie ustaw spowodowałoby likwidację sektora piw bezalkoholowych?
Janusz Kowalski stwierdził, że projekty Polski 2050 i Lewicy "były tak absurdalne, że chociażby projekt Polski 2050 – w istocie – likwiduje w Polsce cały sektor – wart dwa miliardy zł – piw bezalkoholowych". – Czyli chcą walczyć z alkoholem i chcą zlikwidować sektor piw bezalkoholowych – zwrócił uwagę.
Poseł niezrzeszony zwrócił uwagę na to, że ustawa o wychowaniu w trzeźwości nakazuje takie działanie polskiego państwa, żeby forsować i promować te produkty, które są bezalkoholowe, na przykład piwa bezalkoholowe.
– Po drugie, przyjęcie ustaw Polski 2050 czy Lewicy spowodowałoby zakaz jakichkolwiek reklam dla wszystkich restauratorów. Czyli wszyscy restauratorzy musieliby zmienić parasole czy stoliki – dodał.
Podkreślił przy tym, że takie imprezy jak chociażby "Chmielaki" na Lubelszczyźnie w Krasnym Stawie, czyli można powiedzieć odpowiednik niemieckiego Oktoberfest, byłby całkowicie zabroniony.
– Nie można byłoby organizować święta chmielu na na Lubelszczyźnie, ponieważ nie można by było w żaden sposób pokazywać marek piwnych. To jest jakimś kompletnym absurdem i przede wszystkim uderzyłoby to również w finansowanie sportu, wielu imprez na poziomie lokalnym. To byłby gigantyczny cios w ogromny polski sektor i rolniczy, i przemysłu browarnianego, jak i przede wszystkim przemysłu gastronomicznego, ale też uderzenie w hotele – wyjaśnił.
Kto zyskałby na tym, gdyby ustawy weszły w życie?
Pytany, kto zyskałby na tym, gdyby ustawy weszły w życie, odpowiedział, że przede wszystkim producenci piw z Niemiec i z Czech.
– Widać ordynarny lobbing oraz – co jasno powiedziałem również w czasie debaty sejmowej – przemysłu spirytusowego, ponieważ naruszenie pewnego konsensusu między branżą spirytusową a branżą browarów spowodowałoby oczywiście jeszcze większą ekspozycję i jeszcze większe spożycie twardych alkoholi, czyli np. wódki. To całkowicie kompromituje pomysły Polski 2050 i Lewicy – ocenił.
Janusz Kowalski przypomniał, że z sejmowej mównicy mówił o tym, że zna specyfikę sektora i przemysł spirytusowy.
– To są projekty, które uderzając w piwo i szczególnie likwidują branżę piwa bezalkoholowego, a spowodują to, że wzrośnie zainteresowanie spożyciem wódki. To jest kompletnym absurdem. Projekty Lewicy i Polski 2050 powinny być całkowicie odrzucone. We wszystkim potrzebny jest zdrowy rozsądek. W mojej ocenie w tych projektach widzimy lobbing branży spirytusowej. Widzimy jedną fundację, która moim zdaniem powinna odpowiedzieć na proste pytanie, czy dostała od którejś z firm pieniądze i kto finansuje kampanię dotyczącą walki z piwem 0 proc., bo to jest pytanie bardzo ważne. To jest też dowód na to, że potrzebna jest zdecydowana nowa ustawa – ustawa o lobbingu – bo nie ma zgody na to, żeby pod auspicjami różnych fundacji i NGOS-ów była prowadzona działalność lobbingowa. Przecież ta fundacja prowadzi działalność, która ma zniszczyć rynek browarniczy w Polsce. Ma uderzyć w polskie browary i w polskich rolników – ocenił.
Czytaj też:
Komisja zdrowia zamyka drzwi przed stroną społeczną. "Czego się boją?" Czytaj też:
Dziś posiedzenie Komisji Zdrowia. Co jest prawdziwym celem posłów?
