Jak wiadomo, Ukraińcy w przeszłości chętnie protestowali przeciwko swoim władzom. I byli w tym bardzo skuteczni, o czym świadczą dwie udane rewolucje na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza. Uliczne życie polityczne z oczywistych względów zamarło po 24 lutego 2022 r. Efekt flagi sprawia, że władzy można więcej wybaczyć. Przed protestami powstrzymuje albo lojalność wobec rządzących w warunkach wojny, albo strach przed konsekwencjami. Są jednak pewne granice. Odkąd wybuchła pełnoskalowa wojna, na Ukrainie doszło jedynie do dwóch fal masowych protestów: w lipcu 2025 i w lipcu 2026 r. Za pierwszym razem powodem była próba ograniczenia niezależności instytucji antykorupcyjnych NABU i SAP. Niemal dokładnie rok później Ukraińcy wyszli na ulice, żeby zaprotestować przeciwko dymisji popularnego ministra obrony Mychajła Fedorowa.
Również w tym drugim wypadku chodziło o korupcję. Co oczywiste, resort obrony ogdrywa kluczową rolę w wysiłku wojennym. Ponadto za tą kluczową rolą idą też ogromne pieniądze, co z kolei w warunkach ukraińskich stwarza dogodne możliwości łapówkarzom.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

