Co to będzie, gdy słoneczko zajdzie za daleko? – zastanawiał się bez mała pół wieku temu kabaret Tey i trzeba stwierdzić, że pytanie to znów jest aktualne w odniesieniu – oczywiście – do miłościwie oświetlającego nasze doczesne bytowanie Słońca Peru i jego budzącego zrozumiały zachwyt gabinetu skrzącego się gwiazdami w rodzaju Nowackiej Barbary czy Cienkowskiej Marty.
Prześmiewcy z Poznania sugerowali, że kiedy to słońce zgaśnie, „gdy rano nie wstanie, albo będzie koniec świata, albo zmartwychwstanie”. A fakt ten „wiernych sobie pozasmuca”, co wydaje się oczywiste. Ale co stanie się z panteonem polskiej polityki dziś tak wspaniale zarządzających masą upadłościową, której na imię Polska? Bohater książki Janusza Korczaka, niejaki król Maciuś I zwany Maciusiem Reformatorem, skazany po przegranej wojnie na zesłanie na bezludną wyspę dowiaduje się oto, że „prezes ministrów, minister finansów – wyjechali za granicę, dokąd jeszcze przed wojną wysłali pieniądze i kosztowności. Minister wojny założył szkołę tańców. Minister zdrowia ma skład apteczny, sprzedaje mydła pachnące, proszek do zębów.
Felieton został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
