Ludzie Mariusza Błaszczaka, tudzież on sam, przekonują podobno, że już wiosną odbędzie się zjazd zjednoczeniowy. Z kim?
Z grupą Morawieckiego. Przekaz idzie taki, że niby wszystko to było uzgodnione i zaplanowane, jako genialny manewr, który prowadzi ku zwycięstwu. Cóż, nie tylko mamy wątpliwości, ale chyba też potrafimy je uzasadnić.
Powyższe działanie jest odbierane przez część trzeźwo myślących ludzi w PiS jako uzgodnione z Naczelnikiem działanie PR-owskie, przeciwbólowe, którego celem jest utrzymywanie ludu pisowskiego w przekonaniu, że wszystko będzie dobrze. Widzimy też drugie możliwe wytłumaczenie. Przecież rozpowszechniając takie plotki, „maślarze” poprawiają przede wszystkim własny wizerunek: bo skoro wszystko ma się skończyć dobrze, to po co teraz wkurzać się na tych, którzy morawian z partii wygryźli?
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
