Udział Sikorskiego w organizowanym przez ukraińskiego miliardera wydarzeniu był do końca utrzymywany w tajemnicy. Szef polskiego MSZ, podobnie jak inni uczestnicy dyskusji, mówił o bezpieczeństwie oraz trwającej na Ukrainie wojnie z Rosją. W pewnym momencie polityk zaczął przekonywać, że gdyby Rosja zaatakowała NATO, wtedy "pokonalibyśmy ją bardzo szybko".
– Mamy gigantyczną przewagę, jeśli chodzi o lotnictwo, nawet jeśli do tego potencjału nie wliczymy sił amerykańskich – stwierdził.
Sikorski wskazywał, że wojna może zakończyć się w wyniku działań dyplomacji. Może jednak również dojść do tego w wyniku wyczerpania rosyjskich zasobów. Aby tak się stało, Ukraina "musi skoncentrować się przede wszystkim na uderzeniach w rafinerie". Sikorski uważa, że "jeśli Ukraina wyłączyła połowę rosyjskich rafinerii w ciągu sześciu miesięcy, to my wyłączylibyśmy drugą połowę w sześć tygodni".
Minister zwrócił również uwagę, że pierwotne cele Władimira Putina były bardzo ambitne. Po prawie 5 latach konfliktu, Moskwa wyraźnie zmniejszyła oczekiwania.
– Dosłownie wyobrażał sobie, że odwróci skutki rozpadu Związku Radzieckiego i ponownie uczyni Rosję supermocarstwem, częścią triady rządzącej światem – takiej Jałty numer dwa. Myślę, że rozumie już, iż jest to nieosiągalne – stwierdził Sikorski.
Rozmowa Trump-Putin
8 września Prezydent USA Donald Trump przeprowadził godzinną rozmowę telefoniczną z Władimirem Putinem. Przywódcy omawiali wojnę w Ukrainie oraz rezultaty wcześniejszych rozmów amerykańskich wysłanników w Moskwie i Kijowie. Według doradcy Kremla Jurija Uszakowa Putin zapewnił Trumpa, że Rosja nie ma wrogich planów wobec Europy. Prezydent USA miał koncentrować się na możliwości szybkiego zakończenia działań wojennych.
Podejmowane dotychczas próby wynegocjowania pokoju czy choćby rozejmu między walczącymi stronami zakończyły się porażką.
Czytaj też:
Ukraina w UE? Sikorski przyznaje: Polska nie będzie blokować Czytaj też:
Sikorski do Ukraińców: Nie dziwcie się, że budzi to kontrowersje
