Na nagraniu samorządowiec mówi, że nieznana osoba poluzowała koła w jego prywatnym samochodzie. Mogło to doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji na drodze.
– Ktoś próbował mnie zabić. Tak, to nie żart. Ktoś, kto dobrze wiedział, że jadę w dalszą trasę, poluzował śruby w kołach mojego samochodu i gdyby nie fakt, że jeżdżę bardzo ostrożnie, mogłoby dojść do tragedii – powiedział dodając, że nie wie, kto mógłby być odpowiedzialny za ten incydent.
Wójtowicz dodał, że to nie pierwsza niepokojąca sytuacja, jaka ma miejsce wokół niego oraz jego najbliższych. W ostatnim czasie samorządowiec otrzymywał groźby, wyzwiska i szantaże. Był także nachodzony przez nieznaną osobę. Wójtowicz stwierdził, że są to zdarzenia, które "ciężko nazwać przypadkowymi". Podobne rzeczy działy się wobec jego partnerki. Polityk o wszystkim zawiadomił odpowiednie służby.
– Ze względu na dobro prowadzonego postępowania nie mogę zdradzić więcej szczegółów. Jest mi bardzo przykro, że wśród nas żyją ludzie, którzy są zdolni do tak podłych czynów – wskazał.
Kolejny przypadek
Co szczególnie niepokojące, przypadek Wójtowicza wydaje się nie być jedynym. Niedawno prezydent Gdyni Aleksandra Kosiorek informowała o podobnym zdarzeniu. W rozmowie na antenie Radia Gdańsk powiedziała, że nieznana osoba poluzowała śluby na tylnych kołach jej prywatnego samochodu, co doprowadziło do odpadnięcia jednego z nich podczas jazdy. W aucie znajdował się wówczas jej mąż oraz troje ich dzieci.
– W niedzielę mąż pani prezydent wracał z weekendowego wyjazdu. W miejscowości Borzechowo usłyszał narastające hałasy. Zahamował i w tym momencie z pojazdu odpadło lewe, tylne koło. Mąż pani prezydent zatrzymał samochód, sprawdził, co się stało. Okazało się, że drugie tylne koło było również poluzowane – powiedział Tomasz Złotoś, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Gdyni.
