Wojna Rosji i Ukrainy pochłonęła co najmniej setki tysięcy zabitych i rannych po obu stronach. Elity obu państw żyją jednak dostatnio, ich majątki i bezpieczeństwo mają się dobrze. Na Ukrainie od długiego czasu brakuje żołnierzy, by zapełnić długą linie frontu, więc władze prowadzą tzw. busyfikację, czyli porywanie cywilów z ulic, autobusów czy zakładów pracy i wysyłanie na wojnę. Na front nie trafiają natomiast dzieci rosyjskich i ukraińskich polityków, ani oni sami.
Czemu dzieci mera Kijowa nie są wysłane na front?
W wywiadzie dla szwajcarskiego portalu 20 Minuten z pytaniem o tę niewygodną kwestię musiał zmierzyć się mer Kijowa Witalij Kliczko. Prowadząca zapytała wprost o powody nieobecności jego dorosłych dzieci w ogarniętej wojną ojczyźnie, skoro na wojnę wysyłane są dzieci obywateli, którzy nie piastują wysokich państwowych stanowisk.
– Moje dzieci nigdy nie mieszkały na Ukrainie. Urodziły się w Stanach Zjednoczonych i studiowały albo w Ameryce, albo w Europie – próbował tłumaczyć Kliczko.
Polityk przyznał, że doskonale zna krążące w społeczeństwie hasło "Chcecie zatrzymać wojnę? Wyślijcie dzieci decydentów na front". Przyznał nawet, że ta myśl mu się podoba, ale niekoniecznie mogłaby odnosić się do jego rodziny.
Kliczko usiłował tłumaczyć się, że sam przez lata żył za granicą, ale dobrowolnie wrócił do Kijowa, bo właśnie tam ma swoje korzenie. Po powrocie mocno zaangażował się w politykę. Były bokserski mistrz świata twierdził, że zna biznesmenów, których synowie walczą w okopach, dlatego nie można generalizować, a winę za konflikt zbrojny ponosi wyłącznie Władimir Putin.
Dzieci Kliczki z dala od wojny
Witalij Kliczko ma troje dorosłych dzieci: 26-letniego Jegora-Daniela, 23-letnią Elizawietę-Wiktorię oraz 21-letniego Maksyma. Rzeczywiście cała trójka urodziła się w USA i na co dzień żyje spokojnie z dala od wojennej rzeczywistości.
Najmłodszy syn mera Kijowa realizuje się w Stanach jako sportowiec. Mierzący 216 centymetrów Maksym jest koszykarzem. Reprezentuje barwy East Carolina University, rywalizującej w prestiżowej amerykańskiej lidze akademickiej NCAA. Jest również powoływany do młodzieżowej reprezentacji Ukrainy w koszykówce.
W 2024 roku, w rozmowie z niemieckim "Berliner Morgenpost", Kliczko deklarował, że jego synowie nie uciekli przed wojną i zaraz po zakończeniu studiów wrócą do kraju. Z medialnych doniesień wynika jednak, że żaden z nich do dziś nie podjął takiej decyzji.
Czytaj też:
Gadowski: Każdy, kto wzywa dziś do wojny to agent albo karmazyn z trasą ucieczki Czytaj też:
Kto tak naprawdę chce wojny z Rosją?
