Wejście Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego może całkowicie zmienić układ sił w tej instytucji. Według opisywanego scenariusza "prawniczy mózg Donalda Tuska" może dać większość sędziom wybranym przez obecną koalicję. W dalszej perspektywie możliwa ma być próba pozbawienia immunitetu prezesa TK Bogdana Święczkowskiego, a nawet wszczęcia wobec niego postępowania dyscyplinarnego, które teoretycznie może zakończyć się usunięciem go z Trybunału.
Maciej Berek najpierw jednak musi zostać wybrany przez Sejm. Do tego potrzebna jest większość bezwzględna. Koalicja Obywatelska ma poprzeć kandydaturę Berka, podobnie najprawdopodobniej PSL. Więcej wątpliwości pojawia się w Nowej Lewicy i Polsce 2050.
Ostatecznie najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że Berek uzyska wystarczającą liczbę głosów. Kolejnym problemem może być jednak odebranie od niego ślubowania przez prezydenta Karola Nawrockiego. W otoczeniu rządzących pojawia się argument, że sędziowie nie muszą składać ślubowania osobiście przed głową państwa, a wystarczająca jest formuła złożenia go "wobec prezydenta". Pałac Prezydencki prezentuje inne podejście.