Nic nie pokazuje tego lepiej niż obecna polityka Leona XIV, który to, wszystko na to wskazuje, postanowił tak zmienić skład amerykańskiego kolegium kardynalskiego, żeby wzmocnić (i tak już przecież silną!) frakcję bliską Demokratom.
Obecny papież nie jest jedyny. Podąża on tą samą drogą co wielu jego poprzedników w okresie nowożytnym. Mianowanie liberalnych biskupów przez liberalnych nuncjuszy doprowadziło w rezultacie najpierw do przewrotu na Soborze Watykańskim II a następnie do takiego Kościoła, jaki jest obecnie – swego rodzaju duchowego ramienia zachodniego globalizmu, głównego instrumentu wsparcia dla koncepcji jednego, światowego rządu. Podobnie pojawienie się Jana XXIII a następnie Pawła VI pchnęło Kościół w lewo, ku wsparciu dla liberalnej lewicy.
Lewicowy arcybiskup Nowego Jorku
Co do decyzji Leona XIV celnie opisuje je na portalu pch24.pl Paweł Chmielewski. Zauważa on, że „już w czasie pontyfikatu Franciszka mówiono, że prawdziwym kingmakerem biskupów w USA jest Blase Cupich – człowiek, którego Jorge Mario Bergoglio uczynił w 2014 roku metropolitą Chicago, a w roku 2016 obdarzył biretem kardynalskim. Cupich jest ściśle związany z Partią Demokratyczną. Podczas kampanii wyborczej w 2024 roku przemawiał na konferencji Kamali Harris. Demokraci zaprosili też Planned Parenthood. Aborcyjny gigant ustawił na konferencji samochód, gdzie można było otrzymać darmowe pigułki, które zabijają dzieci poczęte. Cupich w swoim przemówieniu nie wspomniał o tym ani słowem”.
Otóż teraz tenże kardynał Cupich w decydujący sposób wpłynął na obsadę kluczowego stanowiska w Kościele amerykańskim, a mianowicie w Nowym Jorku. Jest to ze względów politycznych najważniejsza zapewne diecezja Stanów Zjednoczonych. Nowym arcybiskupem został tam biskup Ronald Hicks.

