Kryzys Kościoła trwa dalej
  • Paweł ChmielewskiAutor:Paweł Chmielewski

Kryzys Kościoła trwa dalej

Dodano: 
Papież Leon XIV
Papież Leon XIV Źródło: PAP/EPA / RICCARDO ANTIMIANI
Początek 2026 r. pogrzebał nadzieje tych, którzy oczekiwali od Leona XIV wyraźnej korekty liberalnego kursu posoborowego katolicyzmu. Papież wyraźnie pokazał, że zmian nie będzie.

Sobór Watykański II, którego 60. rocznicę zakończenia świętowano w Kościele w grudniu 2025 r., jest jednym z najważniejszych elementów koniecznych dla zrozumienia kryzysu katolicyzmu – nie tylko na Zachodzie, lecz także na całym świecie. Nie jest oczywiście prawdą, by zgromadzenie otwarte przez Jana XXIII ponosiło tu jakąś wyłączną winę. Nie można jej przypisać nawet posoborowej reformie liturgicznej. Sekularyzacja katolickich narodów – zarówno jawna, jak i podskórna – rozpoczęła się długo przed Vaticanum II. Nie ma jednak cienia wątpliwości, że dynamika reform, którą uruchomiło to zgromadzenie, znacząco przyspieszyła rozpad chrześcijańskiego świata, niekiedy go wręcz warunkując. Dokumenty soborowe – a jeszcze bardziej ich konkretna implementacja przez papieży – zawierają w sobie wiele poważnych sprzeczności, które naruszają logikę wiary katolickiej, podważając w ten sposób jej sens. Podam tylko trzy konkretne przykłady, by unaocznić ten problem.

Wola ojców soboru

Najbardziej rażąca jest oczywiście sprawa liturgii. Sobór Watykański II w konstytucji „Sacrosanctum concilium” zaprezentował cały zestaw wskazań dotyczących reformy obrzędów Mszy Świętej. Miano zachować język łaciński, rozwijać rozumienie Eucharystii jako ofiary, kontynuować centralną rolę chorału w muzyce kościelnej. Wola ojców soboru zawarta w dokumencie została jednak niemal całkowicie zignorowana przez posoborową komisję, która obradowała pod nadzorem św. Pawła VI. Łacina została de facto zlikwidowana. Sens Mszy podzielono pomiędzy ofiarę i ucztę, często z naciskiem na ten drugi aspekt. Klasyczną muzykę zastąpiła współczesna sztuka, zwykle w formie gitar. O wielu innych aspektach reformy liturgicznej całkowicie niezgodnych z „Sacrosanctum concilium” już nawet nie wspomnę. Dość powiedzieć, że kiedy papież zaprezentował biskupom pierwszą eksperymentalną wersję zreformowanej liturgii, byli bardzo niezadowoleni. Faktyczna reforma zamiast wziąć pod uwagę ich obiekcje, poszła jeszcze dalej. Mamy zatem nauczanie soboru i powołującą się na sobór sprzeczną z nim reformę. Efektem są potężny chaos, spory wewnętrzne i liturgiczny bałagan.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także