Chrześcijańscy syjoniści i żydowscy mesjaniści marzą o Trzeciej Świątyni. Czy wojna Trumpa i Netanjahu poprzedza paruzję Chrystusa?
  • Paweł LisickiAutor:Paweł Lisicki

Chrześcijańscy syjoniści i żydowscy mesjaniści marzą o Trzeciej Świątyni. Czy wojna Trumpa i Netanjahu poprzedza paruzję Chrystusa?

Dodano: 
Donald Trump modlił się w Gabinecie Owalnym z grupą pastorów i liderów religijnych
Donald Trump modlił się w Gabinecie Owalnym z grupą pastorów i liderów religijnych Źródło: X / @MargoMartin47
W swoim ostatnim komentarzu internetowym poświęconym wojnie Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem jeden z najbardziej znanych amerykańskich, konserwatywnych publicystów, Tucker Carlson, zadał proste pytanie: „Czy nie jest to aby wojna religijna, której celem jest odbudowa Trzeciej Świątyni na gruzach Al Aksa (meczet na Wzgórzu Świątynnym w Jerozolimie)?”.

Amerykański komentator nie jest sam i zadaje pytanie jak najbardziej zasadne. Według bowiem brytyjskiego „Guardiana” ponad dwustu żołnierzy USA skarżyło się na to, że ich przełożeni uzasadniają wojnę na Bliskim Wschodzie odwoływaniem się do Biblii. Wojna z Iranem ma być – twierdzili owi dowódcy armii USA – „całkowicie zgodna z planem Bożym”.

Jeden z amerykańskich oficerów powiedział MRFF (The Military Religious Freedom Foundation – Fundacja na rzecz wolności religii w siłach zbrojnych), że jego zwierzchnik nakłaniał go do tego, by mówić żołnierzom, iż wojna jest realizacją planu Boga. Miał się on odwoływać do konkretnych fragmentów Apokalipsy, w których wspomina się Armagedon i bezpośredni powrót Jezusa Chrystusa. Zapewne cytował on te słowa: „I zgromadziły ich na miejsce, zwane po hebrajsku Har-Magedon” (Ap 16, 16) – miejsce ostatecznej bitwy mocy dobra i zła u kresu czasów. Zdaniem oficera zwierzchnik „mówił, że prezydent Trump został namaszczony przez Jezusa, aby w Iranie rozpalić ogień, który wywoła Armaggedon i będzie znakiem powrotu Jezusa na Ziemię”.

Czytelnicy mojego blogu na dorzeczy.pl na pewno nie są takim postawieniem sprawy zaskoczeni. W sierpniu 2025 roku w książce „Mesjasz i Trzecia Świątynia. Herezja chrześcijańskiego syjonizmu, jej wyznawcy i ich wojny” wskazywałem, jak ważnym elementem ogólnego stanu napięcia na Bliskim Wschodzie jest religijny syjonizm, tak w wersji żydowskiej, a więc mesjańskiej, jak i chrześcijańskiej. Bez zrozumienia osobliwej teologii, można ją spokojnie nazwać herezją, chrześcijańskich syjonistów – nazwa ta opisuje liczne grupy amerykańskich ewangelikanów, należących do różnych wspólnot protestanckich, około 80 milionów wyznawców w USA – nie da się zrozumieć amerykańskiej polityki ostatnich lat i ścisłego, bliskiego, nierozerwalnego wręcz sojuszu z Izraelem. Od wydania książki, łatwo zauważyć, napięcie nie tylko nie zelżało, ale dramatycznie wzrosło. Musiało tak być, jeśli w grę wchodzi cel religijny. Cytowane przez „Guardiana” wypowiedzi amerykańskich żołnierzy wysyłanych w pobliże Iranu tylko to potwierdzają. Dla wielu chrześcijańskich syjonistów, tak jak i dla ich żydowskich sojuszników, wielka zawierucha wojenna wcale nie jest problemem. Przeciwnie, im większy i im bardziej dramatyczny konflikt, tym lepiej. Kluczem jest bowiem nie cel ograniczony i strategiczny, ale boski i nieziemski – odbudowa świątyni żydowskiej, tak zwanej Trzeciej Świątyni i pojawienie się Mesjasza (wersja żydowska) lub paruzja Chrystusa (wersja chrześcijańska). Wielka wojna nazywana jest w ich języku „bólami porodowymi Mesjasza”.

Zanim Czytelnikom przypomnę fragment mojej książki tylko kilka słów tłumaczących, dlaczego informacje o religijnym motywie działań USA i Izraela z takim trudem przebijają się do polskiej opinii publicznej. Po pierwsze Polacy mają, sądzę, wyidealizowany obraz Ameryki, z którym to kłóci się wizja religijnego fanatyzmu, charakteryzującego wiele kluczowych postaci amerykańskiej sceny politycznej. Amerykanie są z natury demokratami i wolnościowcami. Myśl, że znacząca część amerykańskiej elity politycznej wyznaje niebezpieczny, radykalny mesjanizm nie mieści się w polskich głowach. Słysząc o tym Polacy doznają dysonansu poznawczego.

Źródło: DoRzeczy.pl
Księgarnia Do RzeczyKsiążki Pawła Lisickiego
można kupić w Księgarni Do RzeczyZapraszamy
Czytaj także