Iran nie będzie już przeprowadzał ataków rakietowych na państwa sąsiednie, chyba że z ich terytorium zostanie przeprowadzony atak na Iran – miał oświadczyć prezydent Iranu w sobotnie przedpołudnie.
Rakiety i drony uderzały w cele poza Iranem
Decyzję w tej sprawie miała zatwierdzić Tymczasowa Rada Przywódcza Iranu. Pezeshkian miał podkreślać, że Teheran chce ograniczyć eskalację konfliktu i rozwiązywać spory w regionie drogą dyplomacji. Jednocześnie zaapelował do państw Bliskiego Wschodu, by nie stawały się "narzędziami w rękach Stanów Zjednoczonych i Izraela".
Do jednego z najpoważniejszych incydentów doszło w czwartek, gdy wystrzelone z terytorium Iranu pociski balistyczne i drony uderzyły w lotnisko w Nachiczewańskiej Republice Autonomicznej, która formalnie jest eksklawą należącą do Azerbejdżanu. Bezzałogowce miały trafić w dwa obiekty, a w wyniku ataku rannych zostało dwóch cywilów.
Rakieta w kierunku Turcji przechwycona przez NATO
Z kolei w środę systemy obrony powietrznej NATO zniszczyły pocisk, który wszedł w przestrzeń powietrzną Turcji. Tureckie Ministerstwo Obrony poinformowało w mediach, że nie odnotowano ofiar ani rannych, a szczątki pocisku przechwytującego spadły w prowincji Hatay na południu kraju. Podobne incydenty odnotowano w ostatnich dniach także w Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Bahrajnie czy Izraelu. Irańskie drony i rakiety miały przelecieć również w pobliżu Cypru.
W odpowiedzi na słowa prezydenta USA Donlada Trumpa, który stwierdził w ostatnich godzinach, że jedynym zakończeniem konfliktu ma być bezwarunkowa kapitulacja Iranu, prezydent Pezeshkian podkreślił, że "kapitulacja Iranu nigdy nie nastąpi". Jednocześnie zadeklarował gotowość do współpracy z krajami sąsiednimi w celu wzmocnienia bezpieczeństwa regionalnego i ograniczenia dalszej eskalacji konfliktu.
Czytaj też:
"Jakie to głupie pytanie". Trump skomentował sensacyjne doniesieniaCzytaj też:
"W ciągu czterech do sześciu tygodni". Biały Dom ogłasza ws. Iranu
