Ostatni tydzień przed Męką. Głównym problemem Izraela nie była podległość Rzymowi, ale grzech
  • Paweł LisickiAutor:Paweł Lisicki

Ostatni tydzień przed Męką. Głównym problemem Izraela nie była podległość Rzymowi, ale grzech

Dodano: 
Droga Krzyżowa
Droga Krzyżowa Źródło: Pixabay
Na dwa tygodnie przed Wielkanocą polscy biskupi uraczyli wiernych listem, którego pierwszym efektem jest chaos, niepewność i zagubienie. To się nazywa wypełnianie misji!

Cóż, na temat dziwacznych, groteskowych lub po prostu heretyckich tez tego osobliwego posłania mówiłem już kilka razy – kto jeszcze nie widział i nie czytał, znajdzie moje wypowiedzi tak na youtubie, jak i w samym tygodniku „Do Rzeczy”. Skoro jednak przed nami Wielkanoc, zostawię na boku polemiki i potyczki. Czytelnikom przypomnę za to fragment książki „Kto fałszuje Jezusa?”, w którym to przedstawiam okres bezpośrednio poprzedzający Mękę Pańską. Wydaje mi się to najlepszą formą przygotowania do świąt i znalezienia choć na chwilę spokoju, nawet jeśli ten zakłócany jest przez ludzi powołanych do jego zachowania.

XXX

Zapowiedź Męki

Od pewnego momentu Jezus zaczął mówić swoim uczniom coś, co musiało w nich wywołać jeszcze większy szok i niedowierzanie niż wszystkie razem wzięte cuda, egzorcyzmy i akty odpuszczenia win razem wzięte. Gdy mówił im o Synu człowieczym, gdy wskazywał, że jest Synem Dawida, gdy wreszcie pokazywał, że dysponuje nadzwyczajną, prawdziwie boską potęgą, budził w nich podziw i wręcz bojaźń. Ale tym czego nie chcieli słyszeć a jeśli nawet usłyszeli nie potrafili zrozumieć, była wieść o Jego nadchodzącej, męczeńskiej śmierci. Czy ktoś tak potężny, komu posłuszne są fale jeziora, kto słowem ucisza wichry i skinieniem ręki uśmierza rozszalałe pioruny i gasi błyskawice, czy ktoś, kto wygania demony, przywraca wzrok, wyprowadza z grobu zmarłych, choćby ich ciało, tak jak w przypadku Łazarza, zaczynało już gnić i rozkładać się, mógł zginąć? I to bez walki? Zapowiedź męki była tą najbardziej szokującą częścią przesłania Jezusa, której nie potrafili przyjąć i zaakceptować.

A przecież mówił to wyraźnie, be ogródek: „I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie”. Mk 8, 31). I jeszcze raz: «Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie». (Mk 9, 32). I jeszcze: „Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu»”. (Mk 10, 45). Te słowa są tak niezwykłe, że również dzisiaj wszyscy racjonaliści zgodnie odrzucają ich sens. Uważają, że Jezus nie mógł przewidywać swojej śmierci.

Ten zarzut jest wszakże całkiem niezrozumiały i nic za nim nie przemawia. Nawet zakładając, że Jezus nie chciał poddać się cierpieniu, zwykła obserwacja realiów politycznych musiała prowadzić do przekonania, że jego życie jest zagrożone.

Źródło: DoRzeczy.pl
Księgarnia Do RzeczyKsiążki Pawła Lisickiego
można kupić w Księgarni Do RzeczyZapraszamy
Czytaj także