Arcybiskup: Rozejm jest dobry, ale potrzebne jest rozbrojenie Hezbollahu

Arcybiskup: Rozejm jest dobry, ale potrzebne jest rozbrojenie Hezbollahu

Dodano: 
Bojownicy Hezbollahu
Bojownicy Hezbollahu Źródło: Wikimedia Commons
10-dniowy rozejm między Izraelem a Libanem to bardzo pozytywna wiadomość, ale nie wystarczy, aby rozwiązać strukturalne problemy konfliktu – uważa abp Hanny Rahme, libański duchowny maronicki.

– Powstrzymanie śmierci ludzi jest bardzo ważne – powiedział włoskiej agencji katolickiej SIR arcybiskup, podkreślając jednak, że "musimy nadal szukać rozwiązań". Rozejm w Libanie to zatem dopiero pierwszy krok. Prawdziwym problemem pozostaje rozbrojenie. – Hezbollah musi przekazać broń państwu libańskiemu. To jest sedno sprawy – stwierdził abp Rahme.

Sprawa ta, jego zdaniem, w dużej mierze zależy od Iranu. – Jeśli Iran powie im: "Idźcie, przekażcie broń libańskiej armii", stanie się to natychmiast. W przeciwnym razie pozostaniemy z poważnym problemem. Ryzyko, w przypadku braku rozwiązania, polega na tym, że zawieszenie broni pozostanie kruche – powiedział.

Kruchy rozejm w Libanie

Arcybiskup Baalbeku podkreśla również inny często pomijany czynnik: – Nie możemy zapominać, że broń znajduje się w obozach palestyńskich i poza kontrolą państwa libańskiego. Z tego powodu, aby mieć w Libanie wolne państwo z pełną władzą, musimy położyć kres wszelkiej broni poza oficjalną armią.

Jednak Liban sam nie jest w stanie tego zrobić. – Libańczycy sami nie rozwiążą tych problemów – ostrzega hierarcha, wzywając do zdecydowanego zaangażowania społeczności międzynarodowej, od Stanów Zjednoczonych po Unię Europejską, w celu wywarcia presji na Teheran.

– Jestem optymistą co do kompleksowego porozumienia między Iranem a Izraelem – stwierdza maronicki hierarcha, wierząc, że "szersze porozumienie mogłoby zagwarantować suwerenność, godność i wolność Libanu, zapobiegając otwartym kwestiom, które mogłyby podsycać nowe napięcia".

Tymczasem priorytetem jest pomoc humanitarna. – Musimy myśleć o ludziach, o uchodźcach, którzy stracili swoje domy – podkreśla arcybiskup, ujawniając, że natychmiast po ogłoszeniu rozejmu wielu przesiedleńców zaczęło przygotowywać się do powrotu do swoich domów, aby zobaczyć, co pozostało.

W tym kontekście zwraca uwagę na rolę wspólnot chrześcijańskich. Wyznawcy Chrystusa bowiem "pozostali w swoich domach i wioskach, aby zademonstrować swoje przywiązanie do ziemi i sprzeciw wobec wojny". – To mocny sygnał, wskazujący drogę naprzód: zaprzestać broni, odbudować kraj i przywrócić pełną suwerenność Libanowi – podsumowuje abp Rahme.

Czytaj też:
Rozejm między Izraelem a Libanem. Oświadczenie polskiego MSZ

Opracował: Dawid Sieńkowski
Źródło: KAI
Czytaj także