ŚwiatTrumponomika. Czy amerykańską politykę gospodarczą czeka rewolucja?

Trumponomika. Czy amerykańską politykę gospodarczą czeka rewolucja?

Donald Trump zostanie oficjalny wybrany na 45.  prezydenta USA w grudniu.
Donald Trump zostanie oficjalny wybrany na 45. prezydenta USA w grudniu. / Źródło: PAP/EPA / TANNEN MAURY
Dodano 1
Nowy prezydent Stanów Zjednoczonych obiecywał w kampanii wyborczej napędzać wzrost gospodarki przez obniżki podatków i państwowe inwestycje oraz utrudniając handel międzynarodowy. Od tego, jaki obierze kurs, zależy także los polskiej gospodarki - pisze w najnowszym "Do Rzeczy" Stefan Sękowski.

Jeśli Donald Trump będzie wierny głoszonym przez siebie w trakcie kampanii wyborczej poglądom, to amerykańską politykę gospodarczą czeka rewolucja. Chce zerwać z dotychczasowym podejściem zarówno demokratów, których przedstawiciel przez ostatnie osiem lat zasiadał w Białym Domu, jak i republikanów, których Trump reprezentował w tych wyborach. Jego poglądy – mieszanka propozycji probiznesowych i protekcjonistycznych – są na tyle oryginalne jak na Amerykę, że nazywa się je „trumponomiką”, zakładając, że mamy do czynienia z nową wręcz doktryną ekonomiczną. Co się za nią kryje?

Biorąc pod uwagę sytuację gospodarczą USA, do zwycięstwa Trumpa nie powinno w ogóle dojść. Kryzys, który rozpoczął się prawie dekadę temu, odchodzi już do przeszłości. Wynoszące ok. 5 proc. bezrobocie jest najniższe od sześciu lat i prawie wróciło do poziomu sprzed wielkiej recesji. Od 2014 r. wzrost gospodarczy nie spada poniżej 2 proc. PKB rocznie, w trzecim kwartale tego roku wyniósł on 2,9 proc. Dlatego w grudniu ubiegłego roku Fed po raz pierwszy od dziewięciu lat podniósł stopy procentowe. I niewykluczone, że za jakiś czas nastąpią kolejne podwyżki.

Skoro więc jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Czy oddanie władzy w Białym Domu nieprzewidywalnemu Trumpowi miało jakieś ekonomiczne przesłanki? Nie – zakładając, że wyborcy mają jakąkolwiek wiedzę o gospodarce i nie wierzą w nieprawdy głoszone przez kandydata, takie jak ta, że Amerykanie to najmocniej opodatkowany naród świata (w rzeczywistości jest odwrotnie: USA zajmują 31. miejsce na 34 wśród państw OECD pod względem wysokości podatków), czy ta, że ponad 90 mln obywateli USA pozostaje bez pracy (w rzeczywistości to niecałe 8 mln). A tak właśnie wyglądała kampania wyborcza Trumpa.

CAŁY ARTYKUŁ DOSTĘPNY W NAJNOWSZYM NUMERZE "DO RZECZY"

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 47/2016
Cały artykuł dostępny jest w 47/2016 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ zma

Czytaj także

 1
  • gosciu IP
    haha wyborcy uwierzyli Trumpowi, dali sobie wmówić, że jest im źle nie widzą perspektyw, a korporacje, oligarchia zgarnia większość zysków - a przecież jest im tak dobrze, głupcy dali się nabrać i nie znają się na ekonomii. Cóż za wygodne wytłumaczenie - i jeszcze podparte statystykami haha

    Może warto zauważyć, że statystyki trzeba umieć czytać, a żeby na ich podstawie stworzyć obraz odpowiadający rzeczywistości należy zestawić więcej danych niż wzrost PKB i spadek bezrobocia. Na przykład o dane dotyczące mediany i dominanty wynagrodzeń, systemu/warunków zatrudnienia, akumulację majątku gospodarstw domowych, siłę nabywczą wynagrodzenia, zadłużenie gospodarstw domowych.

    Bo patrząc na wzrost PKB i zatrudnienie - to najlepiej rozwijałaby się państwo niewolnicze ! 100% zatrudnienie i fantastyczny eksport mega korporacji wykorzystujące pracę niewolników, olbrzymie przepływy finansowe.
    Dodaj odpowiedź 5 2
      Odpowiedzi: 0

    Czytaj także