Od Atatürka do Erdoğana

Od Atatürka do Erdoğana

Dodano: 
Recep Erdogan, prezydent Turcji
Recep Erdogan, prezydent Turcji Źródło:Wikimedia Commons
Teresa Stylińska II Nowa Turcja narodziła się oficjalnie 29 października 1923 r. Dwaj prezydenci spinają stulecie republiki jak klamra. Atatürk republikę stworzył. Erdoğan zadbał o to, by jego dzieło zmienić i osłabić.

Rozległa fasada Białego Pałacu, ogromnej rezydencji prezydenckiej w Ankarze, cała jest skąpana w czerwonym świetle, z przebłyskami bieli, w barwach narodowych Turcji. Nad wejściem rozpościera się wielka flaga, po bokach widnieją wizerunki dwóch mężczyzn. Pierwszego zna w Turcji każdy, bo jego portret jest jak drugie godło państwowe. Mustafa Kemal Atatürk, dowódca wojskowy, twórca Republiki Turcji i jej pierwszy prezydent, spogląda na obywateli z portretów w każdej instytucji państwowej, w każdym urzędzie, szkole, ambasadzie. Drugi to Recep Tayyip Erdoğan, prezydent obecny. Tak iluminowano pałac 30 sierpnia, w Dniu Zwycięstwa, święta narodowego, które upamiętnia bitwę pod Dumlupinar. W 1922 r. tego dnia Turcy pod wodzą Kemala paszy (jeszcze nie Atatürka – zaszczytne nazwisko, oznaczające „ojca Turków”, otrzyma dopiero za 12 lat) pokonały oddziały greckie, definitywnie kończąc wojnę grecko-turecką w Anatolii i otwierając drogę do powstania nowej Turcji. Narodziła się ona 29 października 1923 r. Wielkie Zgromadzenie Narodowe, zebrane w Ankarze, nowej stolicy, proklamowało republikę, wybrało Kemala na prezydenta i przyjęło konstytucję. Rok wcześniej, 1 listopada 1922 r., zniesiono sułtanat. Dzień Republiki od samego początku stał się najważniejszym świętem narodowym Turcji, Atatürk zaś czczony jest jako „pasza, który uratował Turcję”. Wypełnił więc misję zleconą mu, tymi właśnie słowy, przez ostatniego sułtana Mehmeta VI.

Pod nową nazwą

Dwaj prezydenci spinają stulecie republiki jak klamra, również w wymiarze symbolicznym. Atatürk republikę stworzył. Erdoğan zadbał o to, by jego dzieło zmienić i osłabić. Dzięki zwycięstwu w przeprowadzonych w maju wyborach prezydenckich może spełnić marzenie, którego nigdy specjalnie nie ukrywał: będzie przewodniczył obchodom stulecia. Erdoğan, pobożny muzułmanin i wielbiciel czasów osmańskich, ma uczcić dzieło przywódcy, który na gruzach imperium stworzył Turcję laicką, odwróconą od świata islamu. To niewątpliwy paradoks.

Cały artykuł dostępny jest w 43/2023 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także