Porażka polityki migracyjnej. Szwecja chce "radykalnie" wymieszać ludność

Porażka polityki migracyjnej. Szwecja chce "radykalnie" wymieszać ludność

Dodano: 
Problem migracji w Szwecji
Problem migracji w Szwecji 
Po porażce masowej migracji Szwecja planuje przymusowe mieszanie imigrantów i głęboką ingerencję państwa w życie wszystkich mieszkańców państwa.

Lewica w Szwecji zaskakuje nowym pomysłem. Opozycyjna Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza otwarcie przyznaje, że masowa migracja poniosła porażkę i proponuje radykalną inżynierię społeczną, w której głównym "materiałem do przesuwania" mają być imigranci.

Imigranci jako problem systemowy

W partyjnym raporcie cytowanym przez "Rzeczpospolitą" czytamy wprost: etniczna, językowa i ekonomiczna segregacja wymaga "wymieszania ludności". W praktyce oznacza to rozbijanie skupisk imigranckich i administracyjne przenoszenie migrantów do zamożnych dzielnic, a także ingerencję państwa w to, gdzie i z kim wolno im mieszkać.

Socjaldemokraci przyznają wprost, że Szwecja przyjęła więcej imigrantów, niż była w stanie zintegrować, a skutkiem są dziesiątki "obszarów socjoekonomicznie wrażliwych", gdzie dominują cudzoziemcy, bezrobocie i przestępczość. Zamiast ograniczyć migrację, lewica chce teraz przerzucić konsekwencje tej polityki na całe społeczeństwo.

Koniec swobody wyboru miejsca zamieszkania

Nowa strategia przewiduje m.in. odebranie imigrantom prawa swobodnego wyboru mieszkania, zakaz osiedlania azylantów tam, gdzie już mieszkają ich rodacy, możliwość szantażu socjalnego – cofania świadczeń tym, którzy nie podporządkują się narzuconej lokalizacji, jak również obniżanie wymogów czynszowych w bogatych dzielnicach, by ułatwić wprowadzanie tam migrantów.

To państwo ma decydować, gdzie imigrant powinien mieszkać, z kim jego dzieci mają chodzić do szkoły i w jakim środowisku ma się wychowywać. Co więcej, szwedzka Lewica idzie dalej twierdząc, że dzieci z rodzin imigranckich miałyby obowiązkowo trafić do przedszkoli na 30 godzin tygodniowo, bo – jak przyznają sami politycy – w wielu placówkach język szwedzki niemal zniknął.

Strach przed rozlaniem problemów na cały kraj

Krytycy projektu ostrzegają, że pod hasłem integracji dochodzi do rozlewania problemów migracyjnych na spokojne dzielnice. Przestępczość, gangi, strzelaniny i zamachy bombowe, dotąd skoncentrowane na przedmieściach, mogą – ich zdaniem – zostać rozdystrybuowane po całych miastach.

Rządząca Umiarkowana Partia Koalicyjna mówi wprost o przymusie i ideologii. Liberałowie nazywają projekt "inżynierią społeczną na sterydach". Mimo to socjaldemokraci zaprzeczają, jakoby chodziło o przymus – choć w niektórych dzielnicach Sztokholmu proces ma być już wprowadzany w życie.

Czytaj też:
Niemcy mówią "dość". Sondaż pokazuje wyraźny zwrot wobec migrantów
Czytaj też:
W Hiszpanii policja wyrzuciła setki migrantów z opuszczonej szkoły


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: Rzeczpospolita
Czytaj także