Sąsiad Wenezueli rozmieszcza wojska przy granicy

Sąsiad Wenezueli rozmieszcza wojska przy granicy

Dodano: 
Żołnierz Kolumbii przy granicy z Wenezuelą
Żołnierz Kolumbii przy granicy z Wenezuelą Źródło: PAP/EPA / MARIO CAICEDO
Nicolas Maduro oczekuje w USA na rozpoczęcia procesu. Tymczasem Kolumbia wzmacnia swoje siły przy granicy z Wenezuelą.

3 grudnia amerykańskie siły zbrojne przeprowadziły skoordynowaną, trwającą nieco ponad dwie godziny specjalną operację militarną na terytorium Wenezueli, w wyniku której komandosi Delta Force pojmali z jednej z baz wojskowych stojącego na czele reżimu prezydenta Nicolasa Maduro. Przedsięwzięcie to oraz zapowiedzi prezydenta Trumpa ewentualnych kolejnych interwencji wywołały reakcje w innych państwach Ameryki Południowej. Szczególne powody do obaw może mieć władza kolumbijska.

Kolumbia rozmieszcza wojska

W rozmowie z amerykańską stacją telewizyjną CNN minister obrony Kolumbii Pedro Arnulfo Sanchez powiedział, że do niedzielnego popołudnia tamtejsza armia zwiększyła liczebność posterunków wojskowych w miejscach dużej aktywności paramilitarnych grup powiązanych z przemytem narkotyków, takich jak ELN i Tren de Aragua. Z informacji przekazanych przez lokalne media Bogota rozmieściła ponad na granicy z Wenezuelą ponad 30 tysięcy żołnierzy.

Sanchez wskazał, że głównym powodem wzmocnienia jednostek wojskowych na granicy jest zmiana sytuacji politycznej w Wenezueli w następstwie zbrojnej interwencji USA.

Odnotowując ten ruch władz Kolumbii określany jako "niezależny" wenezuelski dziennik "El Nacional" przekazał, że od sobotniego ataku wojsk USA granica Wenezueli z sąsiadem "pozostaje spokojna". "Jedyną widoczną różnicą jest przybycie na granicę licznych dziennikarzy zagranicznych, poszukujących informacji i opinii Wenezuelczyków na temat ujęcia Maduro, a także możliwej zmiany sytuacji w kraju" – czytamy.

Koniec Maduro w Wenezueli

Uzasadniając interwencję Waszyngton wskazał, że Maduro stał na czele zorganizowanego kartelu przemycającego do USA narkotyki. Od 2019 roku amerykańskie władze nie uznają go za prezydenta Wenezueli w związku ze sfałszowaniem wyniku wyborów. W Nowym Jorku polityk ten oraz jego żona mają stanąć przed sądem w związku z zarzutami dotyczącymi narkobiznesu.

W wyniku socjalistycznych rządów Chaveza, a następnie Maduro Wenezuela jest państwem pogrążonym w biedzie i permanentnym kryzysie gospodarczym.

Na razie nie wygląda na to, by chawiści byli gotowi dobrowolnie ustąpić. Formalnie władzę objęła dotychczasowa wiceprezydent Delcy Rodriguez, która pozostaje w kontakcie z władzami amerykańskimi. W oficjalnym wystąpieniu polityk zażądała od Waszyngtonu uwolnienia Maduro. Takie samo oczekiwanie wyraziło MSZ Chin.

USA przejmą ropę naftową?

Prezydent USA Donald Trump ogłosił, że Waszyngton obejmie tymczasową kontrolę nad Wenezuelą do czasu przeprowadzenia "prawdziwej, prawidłowej i bezpiecznej transformacji ustrojowej". Trump stwierdził, że jeśli Delcy Rodriguez nie będzie współpracować z USA to "zapłaci wysoką cenę".

Administracja amerykańska przedstawiła też wstępny plan dla Wenezueli, zakładający czasowe zarządzanie krajem oraz odbudowę sektora naftowego z udziałem amerykańskich firm i wielomiliardowych inwestycji. Trump zapowiedział gotowość sił amerykańskich do przeprowadzenia kolejnej, większej fazy działań, jeśli zajdzie taka potrzeba

Czytaj też:
UE wydała oświadczenie ws. Wenezueli. Wyłamało się jedno państwo
Czytaj też:
"Kim byli zdrajcy". Syn Maduro opublikował interesujące nagranie


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Opracował: Grzegorz Grzymowicz
Źródło: DoRzeczy.pl / PAP / El Nacional / USA Today / The Atlantic / Reuters / Fox News
Czytaj także