Trump zapytany o potencjalną interwencję w kolejnym kraju. "Brzmi to dla mnie dobrze"

Trump zapytany o potencjalną interwencję w kolejnym kraju. "Brzmi to dla mnie dobrze"

Dodano: 
Prezydent USA Donald Trump
Prezydent USA Donald Trump Źródło: PAP/EPA / AARON SCHWARTZ / POOL
Donald Trump nie wyklucza podjęcia działań militarnych przeciwko rządom i kartelom narkotykowym kolejnych państw Ameryki Południowej.

Prezydent USA tradycyjnie rozmawiał krótko z reporterami na pokładzie samolotu Air Force One. Został tam zapytany o prezydenta Kolumbii Gustavo Petro, który mocno krytykował amerykańską interwencję wojskową w Wenezueli.

– Kolumbia również jest bardzo chora, rządzi nią chory człowiek, który lubi produkować kokainę i sprzedawać ją Stanom Zjednoczonym, i nie zamierza tego robić zbyt długo – powiedział Trump.

"Operacja Kolumbia"?

Zapytany wprost, czy Stany Zjednoczone podejmą operację militarną przeciwko władzom Kolumbii, Trump odpowiedział: "Operacja Kolumbia brzmi to dla mnie dobrze".

Amerykański prezydent oznajmił jednocześnie, że władze Kuby "wyglądają, jakby były gotowe na upadek" bez potrzeby podejmowania interwencji USA. Nie wykluczył natomiast interwencji militarnej w Meksyku, jeśli władze tego państwa nie powstrzymają napływu narkotyków do USA z jego terytorium.

Trump: Petro wysyła kokainę do USA

Na konferencji po akcji w Wenezueli prezydent USA powiedział, że kolumbijskie władze wspierają przemyt narkotyków do Stanów Zjednoczonych. – On [Petro – red.] ma fabryki kokainy. Ma fabryki, w których produkuje kokainę. On produkuje kokainę i wysyła ją do Stanów Zjednoczonych – powiedział Trump. – Musi więc uważać na swój tyłek – dodał, odpowiadając na zarzuty ze strony kolumbijskiego prezydenta.

Prezydent USA przypomniał również, że już wcześniej ostrzegał, iż amerykańskie siły mogą uderzyć w zakłady produkujące narkotyki na terytorium Kolumbii. Jego zdaniem walka z kartelami narkotykowymi pozostaje jednym z priorytetów bezpieczeństwa narodowego USA.

Interwencja wojskowa "Absolutne postanowienie" w Wenezueli

3 stycznia Stany Zjednoczone przeprowadziły skoordynowaną, trwającą nieco ponad dwie godziny operację militarną na terytorium Wenezueli, w wyniku której komandosi Delta Force pojmali z jednej z baz wojskowych stojącego na czele reżimu prezydenta Nicolasa Maduro. Amerykanie nie wkroczyli siłami lądowymi.

Waszyngton wskazał, że Maduro stał na czele zorganizowanego kartelu przemycającego do USA narkotyki. Od 2019 roku amerykańskie władze nie uznają go za prezydenta Wenezueli w związku ze sfałszowaniem wyniku wyborów. W wyniku socjalistycznych rządów Chaveza, a następnie Maduro Wenezuela jest państwem pogrążonym w biedzie i permanentnym kryzysie gospodarczym.

Na razie nie wygląda na to, by chawiści byli gotowi dobrowolnie ustąpić. Formalnie władzę objęła dotychczasowa wiceprezydent Delcy Rodriguez, która pozostaje w kontakcie z władzami amerykańskimi. W oficjalnym wystąpieniu polityk zażądała od Waszyngtonu uwolnienia Maduro. Takie samo oczekiwanie wyraziło MSZ Chin.

Co dalej planują USA?

Prezydent USA Donald Trump ogłosił, że Waszyngton obejmie tymczasową kontrolę nad Wenezuelą do czasu przeprowadzenia "prawdziwej, prawidłowej i bezpiecznej transformacji ustrojowej". Trump stwierdził, że jeśli Delcy Rodriguez nie będzie współpracować z USA to "zapłaci wysoką cenę".

Administracja amerykańska przedstawiła też wstępny plan dla Wenezueli, zakładający czasowe zarządzanie krajem oraz odbudowę sektora naftowego z udziałem amerykańskich firm i wielomiliardowych inwestycji. Trump zapowiedział gotowość sił amerykańskich do przeprowadzenia kolejnej, większej fazy działań, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Czytaj też:
"Wenezuela mobilizuje wojsko w całym kraju". Niepokojące doniesienia po ataku USA


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Opracował: Grzegorz Grzymowicz
Źródło: DoRzeczy.pl / Reuters / Fox News/ The Atlantic / X
Czytaj także