Minął rok od objęcia urzędu. Trump realizuje swoje obietnice wyborcze. Część tych obietnic wydawała się ludziom w Europie „głupim gadaniem rudego bufona”: odzyskam Kanał Panamski, kupię Grenlandię, Kanada powinna zostać 51. stanem USA, zakończę wojnę na Ukrainie w jeden dzień…
Europa nadal traktuje Trumpa jak głupiego bufona. W Ameryce wyborcy, a także politycy nauczyli się, że Trumpa nie należy rozumieć literalnie, natomiast to, co mówi, należy brać poważnie. Nie czepiaj się słówek i traktuj serio to, co mówi. Trump w swoich hotelach i kasynach organizował wielkie pojedynki bokserskie. Przed pojedynkiem jeden zawodnik o drugim mówi, że go rozwali na miazgę w pierwszej rundzie lub zatłucze na śmierć, że przeciwnik już nigdy nie wstanie z podłogi, a jadł będzie wyłącznie zupki przez słomkę. Nikt takich wypowiedzi (groźby karalne) nie traktuje literalnie, ale obie strony podchodzą do nich poważnie. Trump wypowiada się publicznie jak bokser przed meczem i Ameryka to rozumie, a Europa nie.
***
O wojnie na Ukrainie mówił: „Skończę ją w jeden dzień”. Potem sam przyznał, że w tym przypadku się solidnie przeliczył, ale nadal warto poważnie podchodzić do tej idei, że wojnę zakończy. Kiedy? Z punktu widzenia USA Ukraina to sprawa ważna, ale jednak marginalna – bliżej domu są sprawy ważniejsze i bardziej pilne. Poza tym surowa prawda jest taka, że im dłużej ta wojna trwa, tym Rosja jest słabsza i nie ma czasu na inne sprawy światowe, nie ma sił na skuteczne włączenie się do wyścigu o Grenlandię, nie ma sił i środków do obrony komunistów w Wenezueli, na Kubie, w Nikaragui. To ułatwia Trumpowi robienie porządków koło domu.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
