Region stołeczny Brukseli nie ma działającego rządu od wyborów w czerwcu 2024 r. Kryzys trwa już rekordowe 600 dni, co odpowiada długości wcześniejszego największego impasu w latach 2010-2011 (531 dni bez rządu federalnego).
Brukselski parlament regionalny ma specyficzny wymóg koalicyjny: rząd musi uzyskać większość zarówno w grupie niderlandzko-, jak i francuskojęzycznej. To utrudnia negocjacje i blokuje tworzenie rządu.
Premier Belgii Bart De Wever ostro skrytykował sytuację, mówiąc, że przedłużający się impas szkodzi reputacji i finansom kraju nie tylko w sferze wewnętrznej, ale również na arenie międzynarodowej.
Kryzys w sercu UE. Bruksela od 600 dni nie ma rządu
– Gdziekolwiek jestem na świecie, w Europie, wszyscy pytają mnie o to i mówią: "Co to do cholery za bałagan?" – powiedział De Wever, cytowany we wtorek (10 lutego) przez stację Euronews. Według niego to znak, że potrzebna jest reforma skomplikowanej struktury instytucjonalnej kraju, by uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości.
W niedzielę (8 lutego) lider liberałów Georges-Louis Bouchez zaprosił siedem partii do wznowienia rozmów i prowadzenia ich w jednym miejscu aż do osiągnięcia porozumienia, co daje nadzieję na przełom.
Obecna koalicja federalna pod przewodnictwem De Wevera została utworzona 31 stycznia 2025 r., po siedmiu miesiącach negocjacji, które trwały od czasu zakończenia wyborów w czerwcu 2024 r.
Pożyczka reparacyjna dla Ukrainy. Premier Belgii powiedział "nie"
W grudniu premier Belgii zablokował pożyczkę reparacyjną dla Ukrainy. Komisja Europejska chciała ją sfinansować z zamrożonych rosyjskich aktywów, z których większość (ok. 190 mld euro) znajduje się w depozycie Euroclear w Brukseli.
Ostatecznie KE zdecydowała się na drugą opcję – finansowanie Ukrainy z długu w wysokości 90 mld euro, zaciągniętego przez UE i gwarantowanego unijnym budżetem. Udziału w zaciągnięciu tego zobowiązania odmówiły Czechy, Węgry i Słowacja.
Premier Donald Tusk powiedział po posiedzeniu Rady Europejskiej, że bez tych pieniędzy Ukraina "negocjowałaby de facto warunki kapitulacji". Jak dodał, 90 mld euro to maksimum, co można było osiągnąć.
Czytaj też:
Pożyczka UE dla Ukrainy. Ujawniono dodatkowe koszty
