W niedzielę rano (8 marca) izraelski pocisk uderzył w apartament w budynku hotelu Ramada w centrum Bejrutu. Zginęły co najmniej cztery osoby, a 10 zostało rannych.
Izraelskie wojsko (IDF) twierdzi, że celem ataku byli dowódcy elitarnych jednostek al-Kuds, sił specjalnych Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), którzy działali w Libanie w celu "przeprowadzenia ataków terrorystycznych przeciwko państwu Izrael i jego cywilom".
Atak Izraela na Liban. Celem hotel w Bejrucie
Jak podaje Reuters, w hotelu zakwaterowani byli m.in. ludzie uciekający z południowego Libanu przed izraelską armią. Niektórzy opuścili budynek w obawie przed kolejnymi nalotami.
Agencja zwraca uwagę, że był to pierwszy atak, który uderzył w centrum Bejrutu od czasu wznowienia działań wojennych między Izraelem a Hezbollahem w zeszłym tygodniu.
Liban został wciągnięty w rozszerzającą się wojnę USA i Izraela z Iranem po tym, jak wspierany przez Teheran Hezbollah wystrzelił rakiety i drony w kierunku Izraela. Izrael odpowiedział atakami w południowym i wschodnim Libanie oraz w pobliżu Bejrutu.
Libańskie ministerstwo zdrowia poinformowało w sobotę (7 marca), że w atakach izraelskich wojsk na Liban zginęły od poniedziałku 294 osoby, a ponad 1000 zostało rannych.
USA i Izrael rozpętały wojnę. Iran twierdzi, że wytrzyma pół roku
Wojna na Bliskim Wschodzie wybuchła 28 lutego, kiedy najpierw Izrael, a potem Stany Zjednoczony zaatakowały Iran. Teheran odpowiedział atakami na Izrael i sojuszników Ameryki w regonie.
Izrael poinformował w zeszłym tygodniu, że zabił dowódcę irańskich sił al-Kuds w Libanie, Dauda Ali Zadeha, w ataku przeprowadzonym w Teheranie.
Rzecznik Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej ogłosił w niedzielę (8 marca), że Iran może toczyć intensywną wojnę z USA i Izraelem przez co najmniej pół roku.
Czytaj też:
Wojna w Iranie. Trump nie wyklucza wysłania wojsk lądowych
