Informację o uderzeniu przekazała w niedzielę lokalna obrona cywilna. To pierwsze ofiary śmiertelne na terytorium królestwa od początku najnowszej eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie.
"Konflikt zaczyna wymykać się spod kontroli"
Ofiary to obcokrajowcy – obywatel Indii i obywatel Bangladeszu. Ranni zostali przewiezieni do pobliskich szpitali. Według służb ratunkowych pocisk uderzył w kompleks mieszkalny, powodując poważne zniszczenia. Jak informuje agencja Reuters, w budynku mieszkali pracownicy zagraniczni zatrudnieni przez firmę zajmującą się utrzymaniem infrastruktury. Z doniesień medialnych wynika, że większość rannych to obywatele Bangladeszu.
Do uderzenia doszło w mieście o dużym znaczeniu strategicznym. W Chardżu znajduje się baza lotnicza Prince Sultan, wykorzystywana przez siły zbrojne Arabii Saudyjskiej oraz lotnictwo Stanów Zjednoczonych. Wcześniej w niedzielę Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) poinformował o atakach na systemy radarowe na Bliskim Wschodzie, w tym w rejonie Chardżu. "Al-Jazeera" i "Times of India" podkreślają, że wydarzenia te mogą oznaczać, iż konflikt zaczyna wymykać się spod kontroli i obejmuje kolejne państwa Zatoki Perskiej.
Nowy front? Media: ZEA mogły uderzyć w Iran
Tymczasem również w niedzielę pojawiły się inne niepokojące sygnały o możliwej eskalacji konfliktu. Jak informował izraelski portal YNet, Zjednoczone Emiraty Arabskie mogły po raz pierwszy przeprowadzić uderzenie na terytorium Iranu. Celem ataku miała być infrastruktura odsalania wody morskiej. Doniesienia te nie zostały jednak dotąd oficjalnie potwierdzone. Według cytowanych przez portal izraelskich urzędników ewentualny atak miał być przede wszystkim "sygnałem ostrzegawczym" dla Teheranu po serii irańskich uderzeń rakietowych i dronowych na państwa regionu.
Źródła YNet twierdzą również, że jeśli irańskie ataki będą się nasilać, ZEA mogą rozważyć dołączenie do szerszej kampanii militarnej przeciwko Iranowi – choć najprawdopodobniej w ograniczonym zakresie. W niedzielnym oświadczeniu ministerstwo spraw zagranicznych Zjednoczonych Emiratów Arabskich nie potwierdziło udziału w ataku. Podkreślono jednak, że kraj "znajduje się w defensywie wobec brutalnej i nieprowokowanej agresji Iranu" i zastrzega sobie prawo do podjęcia wszelkich działań w celu ochrony bezpieczeństwa państwa i obywateli.
Czytaj też:
Niepokojące doniesienia mediów: ZEA mogły uderzyć w IranCzytaj też:
W Teheranie spadł czarny deszcz. Iran alarmuje
