"Opcja ostateczna". USA zwracają się do Izraela

"Opcja ostateczna". USA zwracają się do Izraela

Dodano: 
Spotkanie prezydenta Donalda Trumpa i premiera Izraela Benjamin Netanjahu
Spotkanie prezydenta Donalda Trumpa i premiera Izraela Benjamin Netanjahu Źródło: PAP/EPA / ABIR SULTAN
Administracja Donalda Trumpa skierowała prośbę do Izraela o zaprzestanie ostrzału irańskich obiektów energetycznych. Waszyngton obawia się dalszego wzrostu cen ropy.

Portal Axios wskazał, że amerykańskie władze pierwszy raz od początku uderzenia na Iran podjęły działania zmierzające do ograniczenia ataków Izraela.

USA hamują Izrael. Obawiają się o ceny ropy

Wiadomość miała zostać przekazana na wysokim szczeblu politycznym. Otrzymał ją również szef sztabu izraelskiej armii gen. Ejal Zamir. – USA poprosiły, byśmy informowali ich z wyprzedzeniem o przyszłych uderzeniach na infrastrukturę naftową w Iranie – powiedział izraelski informator serwisu.

Inny rozmówca relacjonował, że zdaniem administracji Trumpa ataki szkodzą irańskiemu społeczeństwu, którego znaczna część nie popiera reżimu. W dodatku prezydent USA chce podjąć współpracę z irańskim sektorem naftowym po zakończeniu wojny, a eskalacja ataków może doprowadzić do operacji odwetowych na infrastrukturę energetyczną w państwach Zatoki Perskiej.

Jeden z informatorów serwisu Axios wskazał, że Donald Trump uważa uderzenie na irańskie obiekty energetyczne i naftowe jako "opcję ostateczną". Jego zdaniem taka możliwość może być wykorzystana dopiero wtedy, gdy Teheran jako pierwszy celowo zaatakuje infrastrukturę naftową w regionie.

"Stany Zjednoczone jednak obawiają się, że nowa runda ataków na irańską infrastrukturę naftową mogłaby spowodować dalszy wzrost cen ropy" – czytamy na polsatnews.pl.

Coraz bardziej napięta sytuacji

Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest coraz bardziej napięta. Izrael uderzył kolejnymi rakietami w Iran i Liban, a USA zniszczyły w rejonie Cieśniny Ormuz 16 jednostek. Iran odpowiedział.

Jak przekazała stacja BBC, powołując się na komunikat Centcom, amerykańska operacja "wyeliminowania" 16 irańskich statków minowych w pobliżu Cieśniny Ormuz wpisuje się we wcześniejsze zapowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, który obwieścił atak na 10 "nieaktywnych" irańskich łodzi i zapowiadał "szybką i gwałtowną" reakcję na działania Teheranu.

W reakcji na uderzenie ze strony Izraela i Stanów Zjednoczonych, Iran przystąpił do działań. Media państwowe tego kraju, na które powołuje się agencja AFP, już okrzyknęły obecny etap konfliktu "najbardziej intensywnym i najcięższym ostrzałem".

Jak przekazał Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), w uderzeniu Teheranu wykorzystano m.in. rakiety balistyczne dalekiego zasięgu Chorramszahr, które miały zostać skierowane w stronę celów w Izraelu, a także w kierunku amerykańskich obiektów wojskowych i dyplomatycznych na Bliskim Wschodzie. "Washington Post" poinformował, że we wtorek w Baghdad Diplomatic Support Center – duży amerykański kompleks dyplomatyczny, położony w pobliżu lotniska w Bagdadzie i irackich baz wojskowych – uderzył dron.

Czytaj też:
USA liczą straty po ataku na Iran. Ujawniono dane
Czytaj też:
Kiedy koniec wojny USA z Iranem? Rzecznik Trumpa odpowiada

Źródło: polsatnews.pl / PAP, Axios, rmf24.pl, BBC, DoRzeczy.pl
Czytaj także