PIECZEŃ RZYMSKA Donosiłem już w styczniu o australijsko-brytyjskim małżeństwie, które zamieszkało w prymitywnym, walącym się domku w lesie koło Chieti z trojgiem dzieci (dziś 6–8 lat), zgodnie z bardzo radykalnymi poglądami na to, jak żyć: z osiołkiem i konikiem, ale bez prądu, gazu i łazienki. Na łonie natury, z dala od zgubnej cywilizacji – stąd „neowieśniacy”.
Pech chciał, że córeczka zatruła się grzybami. Trafiła do szpitala, a także na radar włoskich służb społecznych. W efekcie jesienią ubiegłego roku agenci pojawili się w leśnym domku i siłą zabrali trzy szlochające i opierające się dziewczynki do domu dziecka. Ktoś sfilmował rozdzierającą serce scenę i filmik trafił do wszystkich włoskich telewizji, wywołując potężną falę współczucia i oburzenia.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
