Otrzymała więc od państwa urządzenie sterowane ruchem gałki ocznej, pozwalające jej na dokonanie wspomaganego samobójstwa.
Brak ogólnonarodowych regulacji prawnych
Jest to czternasta osoba we Włoszech, która skorzystała z pomocy medycznej w samobójstwie. W tym kraju nie istnieją normy prawne dotyczące eutanazji czy wspomaganego samobójstwa. W 2019 roku Trybunał Konstytucyjny zobowiązał parlament do zajęcia się tą kwestią, a ponieważ politycy zignorowali to orzeczenie, sąd sam ustalił warunki, w których, w drodze wyjątku, wspomagane samobójstwo nie będzie karalne. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że w przypadku wspomaganego samobójstwa dana osoba musi być zdolna do rozumienia i mieć wolną wolę, musi cierpieć z powodu nieuleczalnej choroby, powodującej niemożliwe do zniesienia cierpienia, i być utrzymywana przy życiu dzięki terapiom podtrzymującemu funkcje życiowe. Obecnie trwają prace legislacyjne w regionach, np. w Toskanii, mające na celu zalegalizowanie procedur wspomaganej śmierci, co wywołuje ostre debaty polityczne i sprzeciw. Przeciwwagę dla postępującej kultury śmierci, stanowią działania na rzecz propagowania opieki paliatywnej, terapii bólu oraz rozwoju systemu pomocy hospicyjnej, który we Włoszech dopiero raczkuje.
Najwyższe technologie w służbie śmierci
W swej walce o "prawo do śmierci” kobieta przybrała symboliczne imię "Libera”, czyli "Wolna”. W zostawionym przesłaniu stwierdziła, że jej "historia, to prośba o godność, która, ma nadzieję, pewnego dnia nie będzie już musiała być wywalczana, ale po prostu szanowana”. Włoszka była sparaliżowana od szyi w dół, co uniemożliwiało jej samodzielne podanie leku do samobójstwa wspomaganego, do którego uzyskała dostęp przed sądem w Toskanii w 2024 roku. Ten sam sąd obecnie zlecił Narodowej Radzie Badań Naukowych (CNR) przygotowanie urządzenia w celu umożliwienia podania dożylnej infuzji leku zakończającego życie. Kobieta była wspierana przez "Stowarzyszenie Luca Coscioni”, które od lat walczy o swobodne prawo do śmierci i legalizację eutanazji.
Opieka, pomoc i ludzka bliskość
Prezes Papieskiej Akademii Życia podkreślił, że "zawsze rodzi ból fakt, że ktoś może postrzegać samobójstwo jako jedyne wyjście z cierpienia lub choroby, które stanowią wyzwanie dla całego społeczeństwa”. Abp Rezno Pegoraro wskazał, że trzeba zmierzyć się z pytaniem, dlaczego nasila się eutanazyjna presja, gdy jednocześnie obserwujemy rozwój opieki paliatywnej i terapii bólu. – Ta sytuacja stawia społeczeństwo w trudnej sytuacji, zmuszając je do refleksji nad tym, jak pomagać cierpiącym, nie popadając w wizję ukierunkowaną wyłącznie na dobrowolne zakończenie życia – dodał abp Pegoraro. "Towarzyszenie komuś – podsumował prezes Papieskiej Akademii Życia – w drodze do godnej śmierci jest fundamentalnym zobowiązaniem etycznym i obywatelskim, ale nie musi to automatycznie ani koniecznie przekładać się na praktykę wspomaganego samobójstwa, ponieważ ochrona godności przejawia się przede wszystkim poprzez opiekę, pomoc i ludzką bliskość w końcowej fazie życia”.
Chorzy nie chcą żyć, gdy nie mają wsparcia
Do tragicznej śmierci "Libery” odniósł się również sekretarz włoskiego episkopatu. Abp Giuseppe Baturi podkreślił, że "śmierć należy uszanować w ciszy”, jednak, jak dodał, "zarówno społeczeństwo, jak i Kościół wezwane są do pomocy wszystkim chorym i cierpiącym w godnym i pełnym nadziei życiu aż do ostatniej chwili”. Przypomniał, że z instytucjonalnego punktu widzenia oznacza to poświęcenie uwagi i środków na towarzyszenie osobom najbardziej wrażliwym i ich rodzinom. Arcybiskup skrytykował sytuację, w której wiele regionów Włoch wciąż pozbawionych jest sieci opieki hospicyjnej, na którą w planach administracyjnych wciąż brakuje odpowiedniego planu i funduszy. Sekretarz włoskiego episkopatu przytoczył stwierdzenie Trybunału Konstytucyjnego: "Niektóre sytuacje domagania się śmierci wynikają z cierpienia, które uznaje się za nie do zniesienia. Ale dzieje się tak, gdy nie ma się wsparcia”.
Czytaj też:
Szok w Kanadzie po ujawnieniu raportu na temat "pomocy w umieraniu"Czytaj też:
"To nie jest znak postępu". Jasne stanowisko biskupów
