W niedzielę funkcjonariusze londyńskiej jednostki ds. zwalczania terroryzmu zatrzymali w Harpenden w hrabstwie Hertfordshire trzech mężczyzn w wieku 24, 25 i 26 lat. Wszyscy zostali następnie zwolnieni za kaucją. Policja poinformowała, że nie jest znany konkretny cel ani miejsce domniemanego ataku.
Dzień później, w poniedziałek, w Stevenage aresztowano 25-letniego mężczyznę, natomiast w Birmingham zatrzymano 26-latka oraz dwie kobiety w wieku 50 i 59 lat. W związku z tymi działaniami premier Keir Starmer oświadczył, że rząd „nie ustąpi w walce z antysemityzmem i terroryzmem”.
Kolejne zatrzymanie miało miejsce we wtorek w Ealing, gdzie na podstawie przepisów ustawy o terroryzmie aresztowano 39-letniego mężczyznę w związku ze śledztwem dotyczącym słoików z nieznaną substancją. Mężczyzna pozostaje w areszcie.
Antyżydowskie incydenty w Wielkiej Brytanii
Od marca w Wielkiej Brytanii doszło do serii podpaleń, w tym ataków na karetki pogotowia należące do społeczności żydowskiej w dzielnicy Golders Green, dwie synagogi oraz dawną żydowską organizację charytatywną. Wśród incydentów odnotowano także przelot drona w pobliżu ambasady Izraela.
Od czasu pierwszego ataku funkcjonariusze zatrzymali łącznie 23 osoby.
Zastępca komisarza Vicki Evans, krajowa koordynatorka ds. zwalczania terroryzmu, podkreśliła: „Wyraźnie zaznaczyliśmy, że będziemy bezlitośnie ścigać każdego, kto jest zamieszany w przeprowadzanie lub planowanie tych podpaleń”.
Dodała, że śledczy analizują „kluczowy trop” dotyczący wykorzystywania osób działających jako „marionetki”, którym płaci się za dokonywanie podpaleń.
– Chociaż nasze śledztwo w tej sprawie wciąż trwa, moja wiadomość do każdego, kto nawet rozważa zaangażowanie się w tego typu działalność, brzmi: stawka jest wysoka i absolutnie nie warto ryzykować – zaznaczyła Evans.
Czytaj też:
Mentzen: Potępienie ludobójstwa nie jest antysemityzmemCzytaj też:
Afera wokół Kanye Westa. Legendarny raper nie wystąpi w Polsce
