W środę przewodnicząca Komisji Europejskiej, niemiecka polityk Ursula von der Leyen przybyła do Kijowa, gdzie spotkała się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim i ogłosiła zawarcie tzw. porozumienia dronowego między UE a Ukrainą.
Zełenski odznaczył von der Leyen. "Nikt nie może odebrać ani wycofać"
Przewodnicząca Komisji Europejskiej została odznaczona Orderem Europy. Wyróżnienie to zostało przyznane za pomaganie Ukrainie w obronie w wojnie z Rosją oraz działania na rzecz jej integracji z Unią Europejską.
W dekrecie napisano o wkładzie von der Leyen we wzmacnianie odporności Ukrainy w obronie niepodległości, bezpieczeństwa Europy oraz rozwój międzynarodowej współpracy na rzecz demokracji, pokoju i dobrego sąsiedztwa. Dzień wcześniej Unia Europejska otworzyła w negocjacjach akcesyjnych z Ukrainą drugi klaster dotyczący polityki zagranicznej i obronnej.
Order wręczył Niemce prezydent Zełenski. – Droga Ursulo, tego orderu nikt nie może odebrać ani wycofać, ponieważ słowo Ukrainy jest stanowcze – powiedział polityk, wręczając przewodniczącej Komisji Europejskiej odznaczenie.
Urealnienie postrzegania stosunku władz Ukrainy do Polski przez polskich polityków po sprawie z "Bohaterami UPA"
Na przestrzeni ostatnich tygodni polska klasa polityczna zrozumiała, że jest traktowana podrzędnie przez władze Ukrainy i w związku na linii Warszawa-Kijów doszło do politycznej eskalacji. Czarę goryczy przelała decyzja Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia "Bohaterów UPA". W odpowiedzi prezydent Karol Nawrocki odebrał ukraińskiemu prezydentowi Order Orła Białego, nadany mu wcześniej przez Andrzeja Dudę.
Wkrótce po tym symbolicznym geście rząd Ukrainy podjął decyzję o utworzeniu Narodowego Panteonu, w którym prawdopodobnie znajdą się Bandera, Szuchewycz i inne postaci z UPA. W reakcji na ruch prezydenta Polski Orderu Orła Białego zrzekli się również byli prezydenci Ukrainy: Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko oraz Petro Poroszenko.
Władze Ukrainy kontynuują narrację, że Polska i Ukraina stoją obecnie wobec wspólnego zagrożenia, którym jest Rosja, więc Polska nie powinna "eskalować" napięć związanych z gloryfikacją UPA na Ukrainie i powinna nadal dawać temu państwu sprzęt i pieniądze na wojnę. Z kolei władze polskie stoją na stanowisku, że pomoc musi być kontynuowana, ale "kryzys" we wzajemnych relacjach wywołały działania Kijowa, nie Warszawy.
Czytaj też:
Co jest "gwarancją ukraińskiego bezpieczeństwa"? Czytaj też:
Paragony grozy, reglamentacja benzyny. Kryzys paliwowy w Rosji jest poważny
