Deszcz i spadek temperatur przyniosły w poniedziałek (17 sierpnia) nadzieję na opanowanie największego pożaru lasów w historii Belgii. Ogień szalejący w rezerwacie przyrody High Fens we wschodniej części kraju strawił około 3 tys. hektarów terenu i zbliżał się do granicy z Niemcami – podała agencja Reutera.
Deszcz pomaga strażakom. Niemcy mogą odetchnąć z ulgą?
Opady pomogły strażakom ustabilizować sytuację na części frontu pożaru. Akcja gaśnicza nadal jednak trwa, ponieważ ogień przedostał się do torfowisk. Tego rodzaju pożary są szczególnie trudne do ugaszenia – ogień może tlić się pod powierzchnią przez wiele tygodni, a nawet miesięcy.
Pożar wybuchł w piątek (14 sierpnia) w czasie fali upałów, gdy temperatura w Belgii sięgała 37 stopni Celsjusza. Silny wiatr sprzyjał szybkiemu rozprzestrzenianiu się ognia w kierunku wschodnim. Władze zdecydowały o ewakuacji mieszkańców części miejscowości oraz turystów przebywających w rejonie rezerwatu.
W działaniach uczestniczą setki strażaków i innych służb z Belgii oraz państw sąsiednich. Belgia otrzymała również pomoc w ramach unijnego mechanizmu ochrony ludności. Do walki z żywiołem skierowano m.in. samoloty gaśnicze i śmigłowce z kilku państw europejskich. Trudny, podmokły teren rezerwatu znacznie utrudnia prowadzenie akcji bezpośrednio na linii ognia.
![]()
Największy pożar w historii Belgii
Pożar w High Fens jest największym odnotowanym tego typu zdarzeniem w Belgii. Jego rozmiar jest ponad dwukrotnie większy niż poprzedni rekord z 2011 r., kiedy ogień strawił około 1,4 tys. hektarów.
Reuters zwraca uwagę, że tegoroczna fala pożarów w Europie jest związana z wyjątkowo wysokimi temperaturami i suszą. Według przytaczanych przez agencję danych w Europie w tym roku spłonęło już ponad 576 tys. hektarów, a pożary doprowadziły do śmierci ponad 20 osób i zmusiły setki tysięcy ludzi do opuszczenia swoich domów.
Czytaj też:
Katastrofa w Norwegii. Pożar zniszczył ponad 100 domów
