Wołodymyr Zełenski zapowiedział we wtorek "zamknięcie nieba nad Rosją". Polityk oznajmił podczas swojego wystąpienia, że "dopóki trwa wojna, rosyjskie niebo jest przeznaczone dla ukraińskich dronów, a nie dla lotnictwa cywilnego". W środę minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha przekazał publicznie, że władze kijowskie poinformowały o tym Organizację Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO).
Ukraina: Niebo Rosji będzie de facto zamknięte
Zełenski zaznaczył, że Ukraina nie zamierza stanowić zagrożenia dla lotnictwa cywilnego, a żaden samolot pasażerski nie jest celem działań zbrojnych. Podkreślił jednocześnie, że obecność dronów na rosyjskim niebie wymaga szczególnej ostrożności ze strony wszystkich korzystających z tej przestrzeni. Zełenski ostrzegł, że rosyjskie niebo dla nikogo nie będzie bezpieczne.
– Po prostu drony będą na rosyjskim niebie, więc musimy to wziąć pod uwagę. Chociaż rosyjskie władze nie informują o tym tak, jak powinny. Rosyjskie niebo będzie de facto zamknięte: wojna rozpętana przez Rosję zamyka jej niebo – mówi włodarz Kijowa.
Linie lotnicze odwołują loty
Tymczasem serwis Turkiye Today przekazał, że w nocy z 1 na 2 września turecki przewoźnik specjalizujący się w tanich połączeniach Pegasus Airlines anulował co najmniej tuzin lotów z i do lotniska Moskwa-Wnukowo. Podobnie zrobili inni przewoźnicy. Część lotów odwołały między innymi Turkish Airlines, Nesma Airlines czy Kuwait Airways.
Przykładowo lot PC 1456 z Bodrum do Federacji Rosyjskiej został odwołany z powodu ataku drona w okolicy docelowego lotniska. Pasażerowie dowiedzieli się o tym w momencie wchodzenia do maszyny. Na kolejne połączenie musieli poczekać 10 godzin.
Portal Nexta dowiedział się, że w sumie opóźnionych lub odwołanych było około 80 lotów do Moskwy lub Petersburga.
Czytaj też:
Strzelanina w Kijowie. Starcie ukraińskich służb Czytaj też:
Zełenski ma żal do Europy: Wyjechali na wakacje
