Pani minister bez reputacji
  • Kamila BaranowskaAutor:Kamila Baranowska

Pani minister bez reputacji

Dodano:   /  Zmieniono: 
Pani minister bez reputacji
Pani minister bez reputacji
Joanna Kluzik-Rostkowska ma być twarzą reformy, którą niedawno krytykowała. Nie pierwszy raz zmienia poglądy. I pewnie nie ostatni, bo  elastyczność to dziś jej największy polityczny kapitał- pisze w  najnowszym Do Rzeczy Kamila Baranowska.

Byli koledzy Joanny Kluzik-Rostkowskiej po tym, jak dowiedzieli się o jej nominacji na ministra edukacji narodowej, przypominali sobie, jak opowiadała wszystkim, że jej córka codziennie prosi ją, by zapytała premiera Tuska, kiedy dostanie obiecany przez rząd tablet. – Teraz ma okazję, by go spytać o to osobiście – śmieją się, nie kryjąc złośliwości.

Powołując Joannę Kluzik-Rostkowską na stanowisko ministra edukacji narodowej Donald Tusk próbuje upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. Kluzik-Rostkowska ma być przyjazną twarzą niepopularnej reformy edukacji (obowiązku szkolnego sześciolatków). Ma za zadanie lepiej sprzedać ją w mediach niż jej poprzedniczka Krystyna Szumilas, która robiła to szczególnie nieudolnie. Jej nominacja to także ukłon w stronę lewicowo-liberalnych wyborców i kolejny krok przygotowujący Platformę do przyszłej koalicji z lewicą. Nieprzypadkowo jedną z pierwszych deklaracji nowej minister był sprzeciw wobec religii na maturze. (...)

Najgorszy poseł

Karierę polityczną zaczynała w warszawskim ratuszu za prezydentury Lecha Kaczyńskiego, gdzie była pełnomocnikiem do spraw rodziny i kobiet. Kiedy PiS doszedł do władzy, odpowiadała za politykę prorodzinną rządu najpierw jako wiceminister pracy i polityki społecznej, potem wiceminister w resorcie rozwoju regionalnego, wreszcie minister pracy. Ale edukacja?

Nie była w sejmowej komisji edukacji, nie napisała ani jednej interpelacji w tej sprawie. Jak drwią niektórzy, jej kompetencje w tej materii biorą się stąd, że posiada troje dzieci, które chodzą do szkoły. Kluzik-Rostkowska odpiera te zarzuty, podkreślając, że przez ostatni rok wraz z grupą ekspertów pod opieką Instytutu Obywatelskiego pracowała nad pomysłami uzdrowienia szkolnictwa.

Jak jednak zauważa Marek Migalski, jej były kolega z PJN, Kluzik-Rostkowska nie po to idzie do resortu, aby coś zrobić. – Przed nią nie stoją żadne poważne zadania, ma administrować, robić dobry PR, dać twarz reformie, i to tyle – mówi. (...)

Widać, że dla nowej minister ważne będą sprawy światopoglądowe. Religia na maturze, edukacja seksualna w szkołach – już w pierwszych dniach po ogłoszeniu nominacji wniosła te tematy do publicznej debaty. Na to też liczy Donald Tusk. Kluzik-Rostkowska ma dobre relacje ze środowiskami feministycznymi i lewicującymi. Chwali ją Magdalena Środa, ma niezłe kontakty z Leszkiem Millerem. Jeszcze będąc w PiS, dała się poznać jako obrończyni in vitro (czym zresztą doprowadziła do kryzysu na linii PiS – Radio Maryja). W PO występowała przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej i broniła projektu o związkach partnerskich. Jak mówią jej znajomi – pod względem poglądów jest wytworem „Gazety Wyborczej” i na jej wsparcie z pewnością będzie mogła liczyć. A to już coś. Angażując się w ideologiczną walkę, zapewni sobie poklask opiniotwórczych środowisk, popularność i być może reelekcję. – Stracę chyba do niej resztki szacunku, jeśli stanie się twarzą rewolucji obyczajowej. Nigdy nie miała konserwatywnych poglądów, ale jednak przez osiem lat była w PiS – mówi jeden z jej byłych partyjnych kolegów. – Jednak jest osobą, która wycięła chyba najbardziej spektakularny numer w polskiej polityce, więc kto wie? – dodaje. (...)

Cały artykuł dostępny jest w 45/2013 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

 0
Czytaj także