Jak zostałem postępowym ojcem

Jak zostałem postępowym ojcem

Dodano: 5
Rodzina Terlikowskich
Rodzina Terlikowskich / Źródło: FOT. FOT. BARTOSZ BOBKOWSKI/AGENCJA GAZETA
Jestem przerażony. Po 18 latach małżeństwa i 13 ojcostwa, po przyjściu na świat pięciorga dzieci dowiedziałem się, że jestem postępowym ojcem. I to z próbnej matury z WOS

Czy zdjęcie ojca pochylonego nad dzieckiem w wózku może obrazować tradycyjną rodzinę? Takie pytanie mieli na próbnej maturze uczniowie. I muszę przyznać, że ja bym tej matury z WOS nie zdał. Dlaczego? Ponieważ dla mnie oczywiste jest, że tak. Sam żyję w tradycyjnej, nie bójmy się tego słowa, patriarchalnej rodzinie od 18 lat i pochylałem się nad wózkami moich pięciorga dzieci setki, jeśli nie tysiące razy. Karmiłem je też, myłem, przewijałem (brr, tego akurat nie lubię), chodziłem z nimi na spacery. Jednym słowem, robiłem to, co robi niemal każdy ojciec w każdej niemal – ze szczególnym uwzględnieniem wielodzietnej – rodzinie. I dopiero z testu dowiedziałem się, że oznacza to, iż nie jestem tradycyjnym ojcem ani nie żyję w tradycyjnej rodzinie. Dlaczego? Ponieważ gdybym w takiej żył, to nigdy w życiu nie pochyliłbym się nad wózkiem, o opiece nad dziećmi nie wspominając. (...)

A może, co wydaje mi się bardziej prawdopodobne, to nie ja stałem się postępowcem, ale autorzy testów i podręczników są lewicowymi wstecznikami, którzy na życie spoglądają przez pryzmat własnej antyrodzinnej ideologii, a nie rzeczywistych rodzin? Gdyby raczyli oni spojrzeć na świat, to zobaczyliby wielką ojcowską rewoltę, wielki ruch mężczyzn, którzy mają dość wypychania przez teściowe, kulturę i nadmiar zawodowych obowiązków z życia dzieci. (...)

Cały artykuł opublikowany jest w 2/2017 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Autor: Tomasz P. Terlikowski
 5
Czytaj także