Trwa napięcie na granicy ukraińsko-rosyjskiej. Określane przez media jako "rozmowy ostatniej szansy" spotkanie rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa z sekretarzem stanu USA Antonym Blinkenem nie przyniosły rezultatu.
Według Amerykanów Rosja może zaatakować Ukrainę "w każdej chwili". Z kolei wywiad ukraiński donosi o koncentracji ponad 127 tys. rosyjskich żołnierzy przy granicy i informuje, że Moskwa jest o krok o zakończenia przygotowań do inwazji.
Przydacz: Polska jest bezpieczna
Wiceszef MSZ wskazuje, że dopóki Rosja chce rozmawiać z Zachodem, dopóty najprawdopodobniej nie dojdzie do zaatakowania Ukrainy. Mimo to, należy cały czas brać pod uwagę scenariusz konfrontacji militarnej.
– Myślę, że jeszcze zbyt wcześnie mówić, że oddalił się wizja ataku na Ukrainę – powiedział Przydacz na antenie TVN24. – Sam fakt, że Rosja zasiada do stołu i dyskutuje, powoduje takie przekonanie, że dopóki rozmowy trwają, być może do tej eskalacji nie dojdzie, natomiast Rosja oczywiście wzmacnia swoją pozycję argumentacyjną obecnością wojsk – dodał.
Polityk wskazał na coraz liczniejszą obecność rosyjskich oddziałów na granicy z Ukrainą. Wspomniał także o zbliżających się wspólnych rosyjsko-białoruskich ćwiczeniach na terytorium Białorusi, które "prawdopodobnie przybiorą większy rozmiar niż te, które obserwowaliśmy we wrześniu".
Jak wskazał wiceminister dzięki członkostwu w NATO i UE Polska jest bezpieczna.
– My w Polsce jesteśmy bezpieczni, także dzięki temu, że jesteśmy w sojuszach, w NATO, w UE, jesteśmy pełnoprawnym członkiem NATO, od 2016 roku stacjonują tutaj jednostki NATO-owskie w Polsce – podkreślił.
– Mamy także i swoje uzbrojenie, to wszystko na zasadzie odstraszania na pewno działa i strona rosyjska ma tego pełną świadomość – dodał.
Czytaj też:
Przydacz: Rosja próbuje budować nowy porządek Czytaj też:
Wiceszef MSZ: Ryzyko ataku na Ukrainę jest dość poważne
