W poniedziałek w Węgorzewie Błaszczak zainaugurował pierwsze szkolenie ochotników do dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej. To nowy rodzaj służby wprowadzony na mocy ustawy o obronie Ojczyzny. Jej celem jest przede wszystkim zwiększenie budżetu na obronność, zwiększenie liczebności Wojska Polskiego, odtworzenie systemu rezerw oraz zwiększenie możliwości szkolenia żołnierzy.
Szef MON pytany wieczorem w TVP Info, kto może ubiegać się o dobrowolną zasadniczą służbę wojskową, jakie warunki musi spełnić i co będzie miał zapewnione, odparł, że program jest skierowany do wszystkich osób pełnoletnich.
– To jest szansa dla młodych ludzi, szansa zdobycia umiejętności, ale także uprawnień, na przykład prawa jazdy różnych kategorii czy też uprawnienia operatora maszyn, urządzeń, a także patentów, na przykład płetwonurka czy też skoczka spadochronowego – tłumaczył.
– Chciałbym, żeby ten, kto skończył kurs, trafił do Wojska Polskiego jako żołnierz zawodowy. Jeżeli wybierze inną formę swojej służby, to już będzie po przysiędze, a więc może być żołnierzem WOT. A jeżeli nie zdecyduje się na zawodową służbę wojskową, może być żołnierzem tak zwanej rezerwy aktywnej, a Polska będzie miała korzyść, dlatego że będzie przeszkolony i będzie wiedział, jak się zachować w sytuacji kryzysowej, będzie potrafił obsługiwać broń – ocenił minister.
– Zależy nam, żeby jak najwięcej ludzi potrafiło obsługiwać broń – podkreślił Błaszczak.
Według MON, od momentu uruchomienia przyjmowania deklaracji (21 maja br.) do nowego rodzaju służby złożono ich już ponad 3 500. "Rozpoczynające się szkolenia dobrowolnej służby wojskowej odbywać się będą w turnusach w 16 jednostkach w całym kraju przez 28 dni. Szkolenia pozwolą zdobyć ochotnikom niezbędne umiejętności" – czytamy w komunikacie resortu obrony.
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
