"To śmiertelne niebezpieczeństwo". Marine Le Pen alarmuje

"To śmiertelne niebezpieczeństwo". Marine Le Pen alarmuje

Dodano: 
Marine Le Pen
Marine Le Pen Źródło: PAP/EPA / STEPHANE DE SAKUTIN / POOL
Suwerenność państw nigdy nie podlega negocjacjom, niezależnie od ich wielkości, potęgi czy kontynentu. Jest nienaruszalna i święta – podkreśla Marine Le Pen, donosząc się do ataku Stanów Zjednoczonych na Wenezuelę.

W obszernym wpisie zamieszczonym w mediach społecznościowych liderka francuskiego Zjednoczenia Narodowego podkreśliła, że istniało tysiąc powodów, by potępiać komunistyczny, oligarchiczny i autorytarny reżim Nicolasa Maduro. Jak podkreśliła, przez wiele lat narzucał on bowiem swojemu narodowi ucisk, pogrążając miliony Wenezuelczyków w nędzy, jeśli nie zmuszał ich do wygnania.

Marine Le Pen: Suwerenność państw nigdy nie podlega negocjacjom. Jest nienaruszalna i święta

"Istnieje jednak fundamentalny powód, by sprzeciwiać się zmianie reżimu, którą Stany Zjednoczone właśnie wprowadziły w Wenezueli"– wskazała na platformie X Marine Le Pen. "Suwerenność państw nigdy nie podlega negocjacjom, niezależnie od ich wielkości, potęgi czy kontynentu. Jest nienaruszalna i święta" – wskazała.

Zdaniem francuskiej polityk, wyrzeczenie się tej zasady dzisiaj w imieniu Wenezueli, czy w imieniu jakiegokolwiek państwa, byłoby równoznaczne z akceptacją naszej własnej niewoli jutro. "Byłoby to śmiertelne niebezpieczeństwo, zwłaszcza że XXI wiek jest już świadkiem poważnych wstrząsów geopolitycznych, które rzucają trwały cień wojny i chaosu na ludzkość" – ostrzegła.

Kończąc swój wpis Le Pen stwierdziła, że w obliczu tej sytuacji pozostaje nam jedynie mieć nadzieję, że naród wenezuelski jak najszybciej otrzyma głos. "To on musi mieć władzę, by suwerennie i swobodnie określić przyszłość, jaką chce stworzyć dla siebie jako naród" – podsumowała liderka francuskich narodowców.

twitter

Atak Stanów Zjednoczonych na Wenezuelę

W sobotę nad ranem media obiegły informacje o silnych eksplozjach i nisko przelatujących samolotach w Caracas, stolicy Wenezueli. Jak się później okazało, była to operacja przeprowadzona przez Stany Zjednoczone. Według doniesień medialnych, Amerykanie zaatakowali m.in. Fort Tiuna w Caracas, gdzie mieści się resort obrony. Celem ataku były prawdopodobnie również baza lotnicza La Carlota w stolicy oraz szkoła wojskowa w mieście La Guaira.

W reakcji na te działania rząd Wenezueli oskarżył Amerykanów "najpoważniejszą agresję militarną dokonaną (…) przeciwko terytorium i ludności wenezuelskiej". Według rządu w Caracas, celem operacji USA było przejście strategicznych zasobów Wenezueli, w szczególności ropy naftowej i minerałów. W oświadczeniu poinformowano jeszcze, że prezydent Maduro zdecydował o ogłoszeniu stanu zewnętrznego zagrożenia na terytorium całego kraju.

Niedługo później prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump przekazał, że prezydent Wenezueli i jego żona zostali pojmani i wywiezieni z kraju. Amerykański przywódca potwierdził jednocześnie przeprowadzoną przez siły USA operację. Samolot z Maduro wylądował na lotnisku nieopodal Nowego Jorku w sobotę późnym wieczorem.

Czytaj też:
Nicolas Maduro już w USA. Wiadomo, co go czeka
Czytaj też:
"To godzina wolności". Opozycja gotowa przejąć władzę w Wenezueli
Czytaj też:
Trump ostrzega kolejnego przywódcę. "Musi uważać na swój tyłek"


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także