Nie milkną spory wokół programu SAFE. Jego odrzucenia domaga się PiS oraz Konfederacja, wskazując, że jest to nieopłacalna pożyczka, którą trzeba będzie spłacać przez dekady. Z kolei rządząca koalicja przekonuje, że program oznacza miliardy złotych na polski przemysł zbrojeniowy.
Do sporu odniosła się marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska, która nie szczędziła politykom opozycji cierpkich słów. - Z przykrością muszę stwierdzić, że już podczas prac komisji Prawo i Sprawiedliwość stwierdziło, że zgłasza wniosek o odrzucenie tego projektu. To jest taki sygnał, że nie zależy im na tym, żeby nad tym projektem pracować czy doprecyzowywać zapisy, tylko po prostu ten projekt odrzucić – powiedziała na konferencji prasowej.
- Tyle się mówi o odpowiedzialności za kraj, tyle się mówi o tym, że bezpieczeństwo Polski i Polaków jest najważniejsze, że ważny jest rozwój polskiej gospodarki. I w sytuacji, kiedy mamy projekt ustawy, która może to wszystko wprowadzić w zgodzie i harmonii, słyszymy "nie, to nas nie interesuje" - stwierdziła. - Ja nie chcę tego nazywać zdradą, ale tak to wygląda – dodała.
Jednak nie dosłownie "polski przemysł zbrojeniowy". Do kogo trafią pieniądze?
W pierwotnych przekazach medialnych przedstawiciele rządu podkreślali, że ponad 80 proc., środków z Unii Europejskiej – początkowo pomijano, że to kredyt – "zostanie wydana w polskim przemyśle zbrojeniowym". Opozycja natychmiast podniosła, że w praktyce, biorąc pod uwagę także ekspresowe tempo kontraktowania, nie jest to wykonalne i wyraziła podejrzenia, że w istocie beneficjentem będzie przede wszystkim rozbudowany niemiecki przemysł zbrojeniowy.
Okazuje się, że rzeczywiście wbrew początkowym komunikatom, nie chodzi o polski przemysł zbrojeniowy w sensie dosłownym. Wcześniej wspomniał o tym minister Władysław Kosiniak-Kamysz, teraz potwierdziła pełnomocnik ds. SAFE.
W programie w Radio Zet precyzyjnie dopytywała o tę kwestię Beata Lubecka. – Czy te pieniądze mają trafić do firm z siedzibą w Polsce, czy będzie to obejmować firmy stricte polskie, bez kapitału zagranicznego. Jak to ma wyglądać?
– Dla nas to – i o tym mówił pan premier Kosiniak-Kamysz – jeśli firma produkuje na terenie Polski, płaci podatki w Polsce, zatrudnia Polaków, my ją kwalifikujemy jako polską – powiedziała Sobkowiak-Czarnecka.
Prowadząca jeszcze raz poprosiła o jasne doprecyzowanie. – Czyli de facto nie musi mieć polskiego kapitału – zauważyła.
– Nie, ważne, że wpływa na naszą gospodarkę – przyznała otwarcie polityk.
Czytaj też:
Kredyt SAFE z Unii Europejskiej. Piotr Nowak wskazuje dwa polityczne cele TuskaCzytaj też:
Kredyt z UE w ramach SAFE wymaga ustawy. Rozstrzyga to ten przepis Konstytucji
