Ginekolog okaleczył pacjentkę. "Wypatroszył ją jak rzeźnik"

Ginekolog okaleczył pacjentkę. "Wypatroszył ją jak rzeźnik"

Dodano: 
Lekarz, zdjęcie ilustracyjne
Lekarz, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Unsplash
Horror w Poznaniu. Ginekolog Dariusz S. miał okaleczyć swoją pacjentkę, co doprowadziło ją do bezpłodności. Lekarz dalej operuje.

– Nie było takiego przypadku. Pacjentki mają prawo wiedzieć, jakie zarzuty ciążą na lekarzu, który będzie je operował – mówią lekarze z Poznania, których cytuje "Gazeta Wyborcza". Prof. Mariusz Bidziński, krajowy konsultant w dziedzinie ginekologii onkologicznej wskazuje, że "decyzje lekarza były nie tylko nieprawidłowe, ale i nieprofesjonalne. Trudno mi je wytłumaczyć z punktu widzenia mojej wiedzy".

Dariusza S. broni za to Elżbieta Wrzesińska-Żak, dyrektor szpitala miejskiego im. Raszei w Poznaniu. "Możemy dyskutować nawet godzinę, czy prof. Dariusz S. powinien tak zrobić, czy nie powinien, a to była jego indywidualna decyzja. W końcu jest szefem oddziału, mamy do niego zaufanie" – wskazuje.

Kierujący od dwóch lat oddziałem ginekologii szpitala im. Raszei prof. Dariusz S. jest oskarżany przez prokuraturę o zbrodnię. Chodzi o umyślne spowodowanie ciężkiego uszkodzenia ciała 24-letniej Wiktorii, za co grozi 20 lat więzienia.

Pacjentka potrzebowała pomocy. Wycięto jej organy rozrodcze

"Wiktoria zgłosiła się do szpitala w kwietniu 2024 roku. Od dwóch tygodni bolał ją brzuch. Badanie USG wykryło podejrzaną zmianę na prawym jajniku. Potwierdził to tomograf komputerowy. Zmiana miała cztery centymetry i mogła być guzem jajnika. Jeszcze przed zabiegiem Wiktoria korespondowała z koleżanką, której mama jest lekarką. Koleżanka uspokajała: nie martw się, nawet jeśli usuną ci jeden jajnik, to zostaje drugi, będziesz mogła zajść w ciążę, urodzić dzieci. Wiktoria obudziła się obolała. Nie miała obu jajników, macicy i jajowodów. Prof. Dariusz S. powiedział jej o tym dopiero cztery dni po operacji" – opisuje "GW".

Pierwotny zarzut dotyczył nieumyślnego popełnienia przestępstwa, jednak na początku lutego 2026 roku prokuratura zmieniła jednak zarzut na umyślne uszkodzenie ciała. Rzecznik poznańskiej prokuratury Łukasz Wawrzyniak potwierdza, że policja prowadziła dochodzenie w sprawie błędu medycznego, ale gdy wpłynęła opinia biegłych, czynności przejęła prokuratura. Rzecznik mówi, że chodzi o utratę zdolności płodzenia – Wiktoria nie zajdzie w ciążę i nie urodzi dziecka. Podkreśla, że nie było przesłanek medycznych do usunięcia pacjentce organów rozrodczych.

Prof. Dariusz S. jest podejrzanym od listopada 2025 roku.

Czytaj też:
Pensje lekarzy. Ile naprawdę zarabiają w Polsce?

Źródło: poznan.wyborcza.pl
Czytaj także