W upalnych dniach końcówki kampanii prezydenckiej 2024 r. Donald Trump konsekwentnie głosił przesłanie, które głęboko rezonowało wśród milionów Amerykanów zmęczonych dziesięcioleciami niekończących się konfliktów zagranicznych. „Nie zamierzam zaczynać wojen” – oświadczył stanowczo polityk w wieczór wyborczy w listopadzie 2024 r. W trakcie całej kampanii Trump wielokrotnie chwalił się, że w pierwszej kadencji nie zaczął „żadnej nowej wojny”, i przyrzekał, że druga kadencja pozostanie wierna doktrynie „America First” – skupi się na zabezpieczeniu granic Ameryki, ożywieniu gospodarki krajowej i sprowadzeniu żołnierzy do domu, zamiast wysyłać ich na kolejne niekończące się wojny, a już na pewno nie na Bliski Wschód. Ostro krytykował operacje „zmian reżimów” jako kosztowne katastrofy, które wzbogacały jedynie układ przemysłowo-zbrojeniowy, jednocześnie niszcząc życie i majętność zapomnianych mężczyzn oraz kobiet z amerykańskiego heartlandu.
„Przestaniemy ścigać się w obalaniu obcych reżimów, o których nic nie wiemy” – słowa jeszcze z 2016 r., tuż po pierwszej wygranej w wyborach, miały stać się probierzem drugiej kadencji.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
