Nie możemy ignorować bolesnej i trudnej rzeczywistości wokół nas – powiedział włoskiej agencji katolickiej SIR ks. Piotr Żelazko, wikariusz patriarszy Wikariatu św. Jakuba dla katolików hebrajskojęzycznych.
Wyraził wdzięczność za solidarność, jaką katolicy w Ziemi Świętej otrzymali po Niedzieli Palmowej, kiedy patriarcha łaciński Jerozolimy kard. Pierbattista Pizzaballa i franciszkański kustosz Ziemi Świętej o. Francesco Ielpo, zostali powstrzymani przez izraelską policję przed wejściem do Bazyliki Grobu Pańskiego.
– Wasze modlitwy dodały nam otuchy i przypomniały o głębokiej jedności naszej rodziny kościelnej. Otrzymałem również wiele wiadomości od przyjaciół rabinów, którzy podkreślali potrzebę poszanowania prawa wszystkich wiernych do modlitwy w miejscach świętych – ujawnił polski duchowny.
Oczekiwanie na Wielkanoc w bunkrze
Na kilka dni przed Wielkanocą ograniczenia wpływają również na życie liturgiczne. – Możemy gromadzić się w grupie do 50 osób, ale tylko w miejscach z bezpośrednim dostępem do schronu – wyjaśnia wikariusz patriarszy, opisując dni Wielkiego Tygodnia spędzone w Tel Awiwie, w bunkrze pod dworcem autobusowym Tachana Merkazit, gdzie od ponad czterech tygodni mieszkają liczne rodziny z katolickiej wspólnoty hebrajskojęzycznej, w tym 50 dzieci.
To ludzie, których domy nie mają w pobliżu schronu, dlatego "bezpieczniej tu zostać, biorąc pod uwagę dużą liczbę alarmów i pocisków wystrzelonych z Iranu".
W bunkrze powstało coś w rodzaju podziemnej wioski. – Rozstawiliśmy namioty i staramy się pomagać wszystkim najlepiej, jak potrafimy. Dzieci rano uczą się zdalnie w szkole, są wolontariusze, którzy pomagają im się bawić, a rodzice, wracając z pracy, przynoszą jedzenie i wodę. Nigdy nie są same: kiedy rodzice wychodzą, inni dorośli się nimi opiekują – relacjonował duszpasterz.
Niedziela Palmowa była przeżywana w nietypowy, ale intensywny sposób. – Zebraliśmy się wokół prostych, splecionych gałązek palmowych i oliwnych i odbyliśmy małą procesję wewnątrz schronu. Z ciemności bunkra do światła Niedzieli Palmowej. Gdzie pociski nas powalają, palmy nas podnoszą – wskazał ks. Żelazko. – Był to moment pokorny i wzruszający, w którym nadzieja przezwyciężyła strach, a okrzyk "Hosanna" rozbrzmiewał z podziemi z większą siłą – dodał.
Mieszkają jak w grobie
Na Niedzielę Wielkanocną, oprócz liturgii, zaplanowano grilla, "ale ryzyko jest wysokie". Rodzice będą więc "gotować na zewnątrz, a dzieci pozostaną bezpieczne w bunkrze, czekając na potrawy". To rozwiązanie ukazuje, że wojna dotyka szczególnie najmłodszych i najbardziej bezbronnych.
– Wśród nich jest wielu imigrantów, pozbawionych ochrony. Stracili pracę i nie otrzymują pomocy społecznej. Jako Kościół staramy się wspierać ich materialnie, na przykład bonami na zakupy do supermarketów. Drobnymi gestami, które przynoszą ulgę i przywracają godność – tłumaczył duchowny.
Jednak "najważniejsze, co możemy zrobić, to być razem, w prostocie". – Wtedy uświadamiasz sobie, że otrzymujesz o wiele więcej, niż dajesz. Widzisz to w ich uśmiechniętych, pełnych nadziei twarzach, mimo że mieszkają w tym bunkrze, który przypomina grób – ocenił.
Rodzi to głęboko paschalną refleksję: – Czym jest Wielkanoc? To Jezus, który wychodzi z grobu i zmartwychwstaje. A wraz z Nim rodzi się również nadzieja, że nasze "groby", nasze bunkry, wkrótce będą puste i będziemy mogli ponownie ujrzeć światło słońca i żyć na nowo.
– Niełatwo jest przeżywać te uroczystości, które powinny nieść światło, nadzieję i nowe życie, w czasach wojny, takich jak obecne – przyznał wikariusz patriarszy. – Dla nas, katolików mówiących po żydowsku, święta żydowskie są również naszymi: świętujemy je z naszymi żydowskimi przyjaciółmi i z naszymi rodzinami. Pięknie jest robić to razem – stwierdził ks. Żelazko.
W tym splocie wiary i tradycji Wielkanoc staje się wspólnym znakiem wyzwolenia. – Dla nas, katolików i Żydów, to sposób na symboliczne opuszczenie Egiptu i wspólną przeprawę przez morze zła, by osiągnąć wolność. Bunkier jawi się nam jako grób Jezusa, który wkrótce będzie pusty, by napełnić się miłością i pokojem dla wszystkich – wyznał polski kapłan.
