Śledząc wydarzenia dzień po dniu i tydzień po tygodniu, łatwo je przegapić. Każdy zna doskonale ten efekt: np. gdy dzieci wyjadą na dłuższe wakacje i dopiero po ich powrocie rodzice uświadamiają sobie, jak bardzo się przez ostatni rok zmieniły i wyrosły. Zmieniały się i rosły po trosze codziennie, ale trzeba było dystansu, by skutek tych codziennych zmian dostrzec.
Od miesięcy jesteśmy zasypywani sensacyjnymi informacjami ze świata. Przedłużanie się pozycyjnej wojny na Ukrainie, zmiana elity rządzącej w USA, kolejne dowody wzrostu potęgi Chin i słabnięcia Europy, ludobójstwo w Strefie Gazy, porwanie prezydenta Wenezueli, wreszcie niedawny atak Izraela i USA na Iran, o którym po dwóch tygodniach bombardowań powiedzieć można tylko jedno – że na pewno nie idzie zgodnie z amerykańskim planem i że jego konsekwencje będą dla wszystkich znaczące.
Ale można odnieść wrażenie, że te wszystkie „przełomowe newsy” istnieją jakoś osobno od naszego potocznego wyobrażania o świecie, które wciąż pozostaje takie samo. Nawet wśród dziennikarzy.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

